Otwórz menu główne

Katastrofa rządowego Mi-8 pod Piasecznem

Katastrofa rządowego Mi-8 pod Piasecznem miała miejsce 4 grudnia 2003 roku, kiedy to wojskowy śmigłowiec Mi-8 z 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego z premierem Leszkiem Millerem na pokładzie uległ awarii pod Baniochą.

Katastrofa rządowego Mi-8 pod Piasecznem
Ilustracja
Rządowy śmigłowiec Mi-8.
Państwo  Polska
Miejsce Okolice Baniochy
Data 4 grudnia 2003
Godzina ok. 18:30 czasu lokalnego
Ranni 14 osób
Ocaleni 15 osób
Statek powietrzny
Typ Mi-8
Pasażerowie 11 osób
Załoga 4 osoby
Położenie na mapie Polski
Mapa lokalizacyjna Polski
miejsce zdarzenia
miejsce zdarzenia
Ziemia52°02′08″N 21°04′06″E/52,035556 21,068333

Premier doznał złamania dwóch kręgów piersiowych. Na pokładzie śmigłowca było 15 osób: czterech członków załogi i 11 pasażerów. Nikt nie zginął.

Okoliczności wypadkuEdytuj

Do wypadku doszło około godziny 18.30 w odległości 14 km od Lotniska Chopina, niedaleko Chojnowa. Śmigłowiec przygotowywał się do lądowania na Okęciu, gdy nastąpiła awaria. Jej przyczyną była – jak ustaliła Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych – awaria silników związana z ich oblodzeniem. Śmigłowiec leciał do Warszawy z Lubina, gdzie premier uczestniczył w górniczej Barbórce.

Maszyna uległa całkowitemu zniszczeniu po tym, jak pilot wylądował autorotacyjnie w zalesionym terenie po ustaniu pracy dwóch silników. Miała połamany wirnik nośny i śmigło ogonowe, zniesione podwozie i uszkodzony kadłub. W pobliżu miejsca wypadku, na skraju lasu obracający się wirnik nośny swymi łopatami ściął konary drzew.

Pilot śmigłowca – major Marek Miłosz, startując z wrocławskiego lotniska wojskowego, nie zgłaszał problemów technicznych.

Mi-8, którym leciał premier, przechodził przed wypadkiem kontrolę i był sprawny technicznie. Został wyprodukowany 26 lat wcześniej. W maju 2002 przechodził przegląd techniczny. Miał prawo latać jeszcze przez dwa lata – do 2005.

Poszkodowani w wypadkuEdytuj

W wyniku wypadku rannych zostało 14 osób znajdujących się na pokładzie maszyny, poza prezesem Rady Ministrów, Sekretarz stanu Aleksandra Jakubowska, dwóch pracowników Centrum Informacyjnego Rządu, lekarz, 5 oficerów Biura Ochrony Rządu, 3 pilotów i stewardessa.

Najciężej poszkodowanymi byli: pracownica Centrum Informacyjnego Rządu, która doznała uszkodzenia płuca i oficer BOR-u, który doznał złamania miednicy i obu nóg. Aleksandra Jakubowska miała powierzchowną ranę głowy i uszkodzone dwa kręgi; Leszek Miller – złamane dwa kręgi piersiowe. Świadkowie upadku śmigłowca zeznawali, że premier został wyniesiony ze śmigłowca przez oficera BOR-u; był „przytomny, ale bardzo blady”.[potrzebny przypis]

Rządowe śmigłowce Mi-8Edytuj

Śmigłowce Mi-8 używane przez rząd miały w 2003 roku ponad 25 lat. Fabrycznie zalecany maksymalny żywot takiego śmigłowca to 28 lat. Eksploatowane rządowe maszyny były już bliskona granicy technicznej żywotności, co mogło przeważyć podczas awarii. Od chwili wejścia ich do służby w 1968 roku stracono mniej niż 10 maszyn w wypadkach.

Polski rząd dysponował wówczas pięcioma śmigłowcami Mi-8. Wersja, którą leciał premier, nie była wersją VIP-owską. W latach 2002, 1999, 1997, 1991, 1987 maszyny te były wykorzystywane do obsługi pielgrzymek po Polsce papieża Jana Pawła II.

Zarzuty prokuratorskie i procesEdytuj

10 marca 2004 roku prokurator z Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie postawiła majorowi Markowi Miłoszowi zarzuty:

  1. umyślnego sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy powietrznej przez niedochowanie zasad bezpieczeństwa w locie, to jest czyn z artykułu 174 paragraf 1 Kodeksu karnego, za co grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności,
  2. nieumyślnego sprowadzenia katastrofy powietrznej zagrażającej życiu lub zdrowiu wielu osób, to jest czyn z artykułu 173 paragraf 2 w związku z paragrafem 1 Kodeksu karnego, za co grozi do 3 lat pozbawienia wolności.

W kwietniu 2004 roku śledztwo zostało zawieszone, gdyż biegły lekarz sądowy, powołany do stwierdzenia stopnia uszczerbku na zdrowiu osób poszkodowanych, uzależnił swą opinię od zakończenia ich rehabilitacji. Od tego, czy uszczerbek był lekki czy ciężki, zależy ostateczna kwalifikacja prawna czynu zarzucanego pilotowi.

Przebieg wypadku badała Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych Ministerstwa Obrony Narodowej. W styczniu 2004 roku orzekła ona, że załoga śmigłowca popełniła niezawiniony błąd, gdy wchodząc w chmury, nie włączyła ręcznego trybu ogrzewania wlotów powietrza do silnika. Nie miała ona jednak danych meteorologicznych, które wskazywałyby na możliwość oblodzenia. Także major Miłosz przyznał, że nie włączając ogrzewania wlotów silników, popełnił błąd.

Miłosz nie przyznał się do winy i złożył obszerne wyjaśnienia. W marcu 2010 roku, po trwających ponad sześć lat postępowaniu i procesie, Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie uniewinnił Miłosza ze stawianych mu zarzutów[1].

Skutki wypadkuEdytuj

Po zdarzeniu ożyły rozmowy na temat potrzeby wymiany przestarzałej floty VIP-owskich maszyn Tu-154 i Jak-40.

PrzypisyEdytuj

Linki zewnętrzneEdytuj