Otwórz menu główne

Młyn i krzyż

polsko-szwedzki film (reż. Lech Majewski; 2011)

Młyn i krzyż (ang. The Mill and the Cross) – film w reżyserii Lecha Majewskiego. Jest to adaptacja książki Michaela Gibsona, poświęconej obrazowi Droga krzyżowa pędzla Pietera Bruegla (starszego)[1].

Młyn i krzyż
The Mill and the Cross
ilustracja
Gatunek dramat
Rok produkcji 2010
Data premiery świat: 23 stycznia 2011
Polska: 18 marca 2011
Kraj produkcji Polska
Szwecja
Język angielski, hiszpański
Czas trwania 96 min
Reżyseria Lech Majewski
Scenariusz Lech Majewski,
Michael Francis Gibson
Główne role Rutger Hauer
Michael York
Charlotte Rampling
Muzyka Lech Majewski
Józef Skrzek
Zdjęcia Adam Sikora
Lech Majewski
Scenografia Katarzyna Sobańska
Marcel Sławiński
Kostiumy Dorota Roqueplo

Historia powstaniaEdytuj

Michael Gibson, pisarz, krytyk i historyk sztuki zafascynowany filmem Angelus zaproponował Lechowi Majewskiemu nakręcenie filmu dokumentalnego o Drodze krzyżowej, obrazie Pietera Bruegla znajdującym się w zbiorach Muzeum Historii Sztuki w Wiedniu. Podstawą miał być esej Gibsona, znawcy twórczości Bruegla, na temat obrazu. Esej został wydany w formie książki w 1996, a następnie przełożony na język angielski i opublikowany w 2001 pod tytułem The Mill and the Cross.

Majewski, z wykształcenia malarz, postanowił zmierzyć się z realizacją filmu, nie dokumentalnego jednak, lecz fabularnego.

RealizacjaEdytuj

Produkcja filmu trwała trzy lata, z czego dwa lata zajęło komponowanie i montowanie kadrów. Obraz filmowy powstawał poprzez scalanie nagranych fragmentów za pomocą technik komputerowych. Czasem łączono obrazy rzeczywiste z malarskimi. Tak było np. z zachmurzonym niebem w tle, które składa się z obrazów nakręconych w Nowej Zelandii, Polsce i Czechach oraz z fragmentów „wyciętych” z dzieła Bruegla.

 
Droga krzyżowa (De Kruisdraging) Pietera Bruegla

Wiele elementów scenografii oraz postacie ludzi nakładano warstwowo, tworząc w efekcie wielopoziomową mozaikę. Reżyser w rozmowie z Tadeuszem Sobolewskim tak mówił o pracy: Ujęcia miały po kilkadziesiąt warstw wziętych z różnych rzeczywistości – osobno chmury, osobno światłocienie, osobno postacie, osobno zwierzęta. Wszystko to filmowane osobno i nawarstwiane na siebie. Osobne warstwy powietrza, przestrzeni. Jest tam jedno superujęcie, które ma 147 warstw. Komputery liczyły to przez osiem dni. Były nieustanne korekty, a każda wymagała liczenia od początku[2].

Pod względem realizacyjnym film Majewskiego nie ustępuje produkcjom światowym najbardziej zaawansowanym w wykorzystaniu technik cyfrowych. Zastosowano tutaj technologię CGI, z której korzystali wcześniej twórcy Avatara czy trylogii Władca pierścieni. W przeciwieństwie do wymienionych tytułów Młyn i krzyż został zrealizowany niewielkim kosztem. Polscy graficy przy budżecie, o którym wstydziłbym się powiedzieć Amerykanom, wykonali niesłychaną pracę – mówił reżyser podczas śląskiej premiery filmu[3].

Film nakręcono w plenerach Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej (w tym samym miejscu Wojciech Jerzy Has kręcił w 1964 swój Rękopis znaleziony w Saragossie), a także w Katowicach (w hali Międzynarodowych Targów Katowickich), Tarnowie, Dębnie, w kopalni soli w Wieliczce oraz w Czechach i Austrii. W niektórych scenach wykorzystano również ujęcia nakręcone w Nowej Zelandii.

Wszystkie kostiumy do filmu zostały wykonane ręcznie i specjalnie farbowane, dla osiągnięcia barw używanych przez Bruegla. Na ekranie zagrało ok. dwustu polskich statystów, wybranych podczas castingów.

FabułaEdytuj

Akcja filmu rozgrywa się w 1564 roku, w którym Bruegel namalował swoje dzieło[1]. Umownie, w granicach jednego dnia, rekonstruowane są zdarzenia, jakie złożyły się na obraz finalny[4], znany z Drogi krzyżowej.

Tłem historycznym jest czas ucisku politycznego i religijnego Niderlandów. Pod rządami hiszpańskich Habsburgów, którzy wyznawali katolicyzm, dochodziło do krwawego zwalczania reformacji.

Jedną z głównych postaci filmu jest młody mężczyzna, mieszkaniec wsi, który ginie męczeńską śmiercią za głoszenie herezji. W tle, na drugim planie, ukazana jest droga krzyżowa Chrystusa. Widz obserwuje ją z perspektywy Pietera Bruegla tworzącego swój obraz, jego przyjaciela i mecenasa, bankiera Nicolaesa Jonghelincka, a także matki, Marii.

ObsadaEdytuj

KrytykaEdytuj

Film trafił do dystrybucji kinowej w kilkunastu krajach na świecie, m.in. w Polsce, Niemczech, Francji, Hiszpanii i Japonii, a także w Stanach Zjednoczonych. Na rynek amerykański trafił po entuzjastycznych recenzjach, jakie zebrał po pokazach na Festiwalu Filmowym w Sundance. Pochlebnie o filmie pisał m.in. tygodnik „Variety”.

Większość recenzentów w polskiej prasie przyjęła film z uznaniem. Niemal wszyscy zwracali uwagę na dopracowaną formę oraz bogactwo szczegółów historycznych. Niektórzy, jak Katarzyna Nowakowska z „Dziennika Gazety Prawnej”, nie ukrywali zachwytu: „Moc emanująca z ekranu jest niewiarygodna. Estetyka renesansowego malarstwa, podrasowana współczesną techniką, działa wprost obezwładniająco – takiego piękna i precyzji nie ogląda się na co dzień”[5]. Skrajnie odmienną opinię zaprezentowała Monika Małkowska z „Rzeczpospolitej”, która nazwała film „ekranową wydmuszką”[6] i „tworem sztukopodobnym”[6], a reżysera „specem od działań fasadowych”[6].

W opinii Anity Piotrowskiej z „Tygodnika Powszechnego” film poprzez ruch i aktorów „potrafi ożywić obraz, ale mimo wszystko patrzymy nań niczym na płótno”[4]. O związkach reżysera z malarstwem pisał Zbigniew Banaś z miesięcznika „Film”: Majewski „jest artystą malarzem zarówno z wykształcenia, jak i z zamiłowania. (…) Reżysera ewidentnie fascynują zarówno pojedyncze postacie i sytuacje przedstawione na płótnie, jak i sam mechanizm powstawania dzieła sztuki. Bohaterami filmu są więc nie tylko flamandzcy chłopi i mieszczanie z obrazu, ale i mistrz Bruegel oraz jego najbliższe otoczenie”[7].

Odtwarzając obraz Majewski umieścił w centrum wydarzeń samego malarza. Wedle słów Pawła T. Felisa z „Gazety Wyborczej” ekranowy Bruegel „nie odtwarza rzeczywistości, ale kreuje, staje się trochę demiurgiem, a trochę Panem Bogiem, który może postać, moment utrwalić na zawsze”[8].

Podobnie jak Bruegel na obrazie, Majewski czyni w filmie z męki Chrystusa zdarzenie niemal niezauważone przez współczesnych. „Cierpienie krzyżowanego Chrystusa łączy się tu z cierpieniem chłopaka katowanego przez żołnierzy” – pisze Barbara Hollender na łamach „Rzeczpospolitej'”[9].

Reżyser mówi o tym w rozmowie z Januszem Wróblewskim następująco: „Mój film kontempluje obraz i filozofię Bruegla. Co mówi Bruegel? Że wielkie historyczne wydarzenia, kiedy się działy, były peryferyjne i przechodziły bez echa. Dopiero później zaczynają promieniować, przenikać powszedniość”[10]. Jak pisze A. Piotrowska „męczeństwo Flamandów pod jarzmem katolików hiszpańskich, choć przypomina Chrystusową Pasję, jest tylko ulotnym epizodem na tle toczącego się wokół festynu codzienności”[4]. Zdaniem recenzentki „Tygodnika Powszechnego” Młyn i krzyż jest nie tylko „krytycznym komentarzem do instrumentalnego traktowania religii”[4], w malowidło sprzed kilkuset lat Majewski wpisał „dyskurs z pogranicza teologii i filozofii sztuki”[4]. Także zdaniem Z. Banasia Majewski stworzył „ożywiony ekwiwalent obrazu z uniwersalnym, filozoficznym podtekstem”[5].

Według K. Nowakowskiej film Majewskiego jest buntem „wobec współczesnej kultury obrazu, która otacza nas tysiącami wizerunków, jednak nie proponuje nam nic poza naskórkowym, powierzchownym i mechanicznym odczytywaniem tych ikonicznych znaków”[5]. Zarówno malowidło, jak i film, są pełne znaków wymagających wysiłku dla odpowiedniego odczytania. Majewski „podobnie jak holenderski malarz nasyca swój obraz rozmaitymi treściami, przerzucając na widza ciężar samodzielnego dochodzenia do sedna i związania całości w spójną narrację” – pisze Nowakowska[5]. Także A. Piotrowska zwraca uwagę na pogłębianie przez Majewskiego ukrytych w obrazie znaczeń[4].

Recenzenci byli raczej zgodni co do tego, że Młyn i krzyż jest „ambitnym przedsięwzięciem”[4]. „Wykorzystując najnowsze technologie, odkrywa wspaniałe możliwości kina”[9] – dodaje B. Hollender. Jakub Majmurek z „Krytyki Politycznej” zarzuca mu nadmierną dosłowność, która z analogii między cierpieniami Flandrii pod rządami Habsburgów a cierpieniem Jezusa czyni „religijny kicz”[11].

„Będąc dziełem genetycznie brueglowskim, wyrosłym na glebie jego malarskiej wyobraźni i w kształcie przez nią dookreślonym, stanowi jednocześnie kwintesencję kina Lecha Majewskiego” – podsumowuje Magdalena Lebecka z miesięcznika „Kino[12].

NagrodyEdytuj

Film został zgłoszony do Konkursu Głównego 36. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni (2011). Otrzymał Nagrodę Specjalną Jury, a także nagrody indywidualne: dla Katarzyny Sobańskiej i Marcela Sławińskiego za scenografię, dla Lecha Majewskiego i Zbigniewa Maleckiego za dźwięk oraz dla Doroty Roqueplo za kostiumy.

Ponadto w 2011 film nagrodzono Złotym Aniołem Międzynarodowego Festiwalu Filmowego TofiFest w Toruniu przyznawanym najlepszemu filmowi polskiemu oraz Brązowym Gronem i Nagrodą Klubu Kultury Filmowej XL Lubuskiego Lata Filmowego w Łagowie.

Świat według BrueglaEdytuj

W 2009 roku powstał film dokumentalny Dagmary Drzazgi Lech Majewski – świat według Bruegla. Prezentuje on pracę reżysera na planie filmu Młyn i krzyż. Film zdobył w 2010 roku nagrodę Prix Italia w kategorii dokumentu telewizyjnego[13].

PrzypisyEdytuj

  1. a b Wiadomości: 20.08.2009 Lech Majewski zakończył zdjęcia do filmu „Młyn i krzyż”. (pol.). www.lechmajewski.art.pl. [dostęp 2011-03-29].
  2. Tadeusz Sobolewski: Bruegel ma zawsze widownię, wersja mobilna „Gazety Wyborczej” z 20.03.2011. Dostęp: 22.07.2011.
  3. Iwona Sobczyk: Zobaczcie film Majewskiego. Jest hipnotyczny, katowickie wydanie „Gazety Wyborczej”, 16.03.2011. Dostęp: 23.07.2011.
  4. a b c d e f g Anita Piotrowska: Oko Boskiego Młynarza, recenzja z „Tygodnika Powszechnego” nr 13 (3230), 27.03.2011, zamieszczona także w serwisie tygodnik.onet.pl. Dostęp: 23.07.2011].
  5. a b c d Katarzyna Nowakowska: Odczytać Bruegla na nowo, internetowe wydanie Dziennika Gazety Prawnej, 18.03.2011. Dostęp: 22.07.2011.
  6. a b c Monika Małkowska: Żywe obrazy bez życia, internetowe wydanie „Rzeczpospolitej”, 17.03.2011. Dostęp: 23.07.2011.
  7. Zbigniew Banaś: „Młyn i krzyż”: ożywiony ekwiwalent obrazu z uniwersalnym podtekstem, recenzja w serwisie film.onet.pl, 11.03.2011 Dostęp: 18.07.2011.
  8. Recenzja Pawła T. Felisa w serwisie filmowym film.gazeta.pl, 18.03.2011. Dostęp: 18.07.2011.
  9. a b Barbara Hollender: Kino głębokich przeżyć, internetowe wydanie „Rzeczpospolitej'”, 17.03.2011. Dostęp: 23.07.2011.
  10. Elektroniczny gobelin, rozmowa z Lechem Majewskim, serwis polityka.pl, 17.03.2011. Dostęp: 19.07.2011.
  11. Jakub Majmurek: Majewski w pułapce dosłowności , recenzja w serwisie www.krytykapolityczna.pl, 19.04.2011. Dostęp: 23.07.2011.
  12. Magdalena Lebecka, Młyn i krzyż, „Kino” 2011, nr 3, s. 84-85.
  13. Katowice, Turyn: Nagroda dla Dagmary Drzazgi z TVP Katowice za Breugla. dziennikzachodni.pl, 2010-09-27. [dostęp 2011-09-28].

Linki zewnętrzneEdytuj