Otwórz menu główne

Obóz dla internowanych w Górce Klasztornej

Obóz dla internowanych w Górce Klasztornej – prowizoryczny obóz koncentracyjny dla mieszkańców Ziemi Krajeńskiej, utworzony przez niemiecki Selbstschutz w październiku 1939 na terenie klasztoru Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny w Górce Klasztornej koło Łobżenicy. W obozie przetrzymywano początkowo głównie duchownych katolickich z powiatu wyrzyskiego, a w późniejszym okresie również osoby świeckie narodowości polskiej i żydowskiej. Niemal wszystkich więźniów zamordowano na terenie klasztoru lub w pobliskim miejscu straceń w Paterku. Obóz w Górce Klasztornej uległ likwidacji pod koniec listopada 1939.

Spis treści

Powstanie obozuEdytuj

Bezpośrednie położenie przy granicy z hitlerowskimi Niemcami (odległość ok. 3 kilometrów) spowodowało, iż sanktuarium w Górce Klasztornej zostało zajęte przez żołnierzy Wehrmachtu już 1 września 1939[1]. Poprawne zachowanie niemieckich żołnierzy oraz gwarancje bezpieczeństwa, które dał zakonnikom miejscowy niemiecki właściciel ziemski, hrabia Limburg – Stirum[2], sprawiły, iż mieszkańcy klasztoru mimo licznych ostrzeżeń zadecydowali o pozostaniu w Górce. Przez pierwszych kilka tygodni okupacji życie zakonne toczyło się na pozór normalnie[3].

Tymczasem powiat wyrzyski, podobnie zresztą jak na całe Pomorze, poddany został brutalnemu terrorowi hitlerowskiemu. Kluczową rolę w rozprawie z miejscową ludnością polską i żydowską odgrywali członkowie Selbstschutzuparamilitarnej formacji złożonej z przedstawicieli niemieckiej mniejszości narodowej, zamieszkującej przedwojenne terytorium Rzeczypospolitej. Organizacją struktur Selbstschutzu na terenie powiatu zajmował się 23-letni Werner Köpenick. Komendantem Selbstschutzu w Łobżenicy (Bezirkselbstschutzführer) został natomiast miejscowy Niemiec, Hermann Seehaver (alkoholik, z zawodu dentysta), który pełnił jednocześnie funkcję komisarycznego burmistrza[4]. Jego zastępcą był 29-letni Harry Schulzvolksdeutsch pracujący przed wojną jako księgowy w młynie w Łobżenicy[5].

Rychło rozpoczęły się masowe aresztowania Polaków, których ofiarą padali przede wszystkim przedstawiciele lokalnej elity społecznej i intelektualnej, ale również osoby do których członkowie Selbstschutzu żywili po prostu osobiste urazy bądź pretensje. Ze szczególną zajadłością Niemcy prześladowali duchowieństwo katolickie, któremu przypisywano szczególną rolę w umacnianiu polskości na Pomorzu. Ponadto na celowniku okupanta znaleźli się Żydzi. W ciągu pierwszych trzech miesięcy okupacji z rąk członków łobżenickiego Selbstschutzu zginęło około 200 mieszkańców Łobżenicy i okolicznych miejscowości[6].

23 października 1939 klasztor w Górce Klasztornej został otoczony przez silny oddział Selbstschutzu. Niemcy internowali wszystkich przebywających tam duchownych (5 księży i 25 braci zakonnych), w tym prowincjała Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny, ks. Piotra Zawadę. Na terenie sanktuarium funkcjonował odtąd prowizoryczny („dziki”) obóz koncentracyjny, którego komendantem został Harry Schulz[7]. Załogę stanowiło 10 miejscowych Niemców z Selbstschutzu – przed wojną chłopów, kupców, rybaków, leśników czy stolarzy[8].

Uwięzieni duchowni poddawani byli rygorowi obozowemu – dwa razy dziennie musieli stawać do apelu i nie mogli utrzymywać żadnego kontaktu ze światem zewnętrznym. Za każde naruszenie rygoru obozowego byli bici, znieważano ich i szykanowano[8]. Księdza prowincjała uczyniono osobiście odpowiedzialnym za wszystkich uwięzionych[9]. Ponadto braci prowadzono codziennie pod eskortą do robót rolnych w majątku hrabiego Limburga w Ratajach. W drodze do pracy konwojent jadący na rowerze popędzał ich i bił, jeżeli któryś nie nadążał[10].

Na początku listopada do Górki Klasztornej doprowadzono kilkunastu księży z dekanatów łobżenickiego i nakielskiego (niemal całe duchowieństwo katolickie z powiatu wyrzyskiego)[a]. Do uwięzionych dołączyli również dwaj zakonnicy z innych zgromadzeń zakonnych[b] oraz dwie siostry Niepokalanki. Selbstschutzmani oświadczyli nowo przybyłym, że władze niemieckie były zmuszone ich zatrzymać z obawy przed rozruchami, które mogą nastąpić w dniu polskiego Święta Niepodległości (11 listopada). Obiecano, że po tym terminie księża wrócą do swoich parafii[11].

9 listopada zamordowany został pierwszy z więźniów obozu. Był to brat zakonny Bernard Jabłoński, którego strażnik Bromberg powiesił w pobliskim lesie pod pretekstem naruszenia zakazu pomagania innym więźniom w pracy[12].

Eksterminacja więźniówEdytuj

 
Członkowie łobżenickiego Selbstschutzu. Szósty od lewej stoi Harry Schulz.

Sanktuarium w Górce Klasztornej było jednym z 19 prowizorycznych obozów dla internowanych utworzonych przez Selbstschutz na Pomorzu. Nazwa „obozy dla internowanych” była przy tym eufemizmem, mającym ukryć prawdziwe przeznaczenie obozów Selbstschutzu, którym była eksterminacja przetrzymywanych tam Polaków i Żydów.

W nocy z 11 na 12 listopada wszystkich przebywających w Górce Klasztornej duchownych obudzono, po czym po skrępowaniu linami i drutami załadowano do samochodu ciężarowego. Jeszcze na terenie klasztoru zginął ksiądz Bolesław Wysocki (redaktor miesięcznika „Posłaniec Świętej Rodziny”), którego zastrzelono podczas próby ucieczki[13]. Wywózki z obozu uniknął jedynie ks. Mieczysław Buławski (proboszcz z Kosztowa), gdyż wstawił się za nim Niemiec Bittner, który pamiętał, iż podczas powstania wielkopolskiego ksiądz uratował od internowania kilku Niemców[14]. Pozostałych 48 duchownych (w tym obie siostry zakonne) przewieziono na miejsce straceń na terenie byłej żwirowni w miejscowości Paterek w pobliżu Nakła i tam rozstrzelano. Rannych dobijano łopatami. Egzekucją kierował osobiście Harry Schulz[15].

Osobny artykuł: Zbrodnia w Paterku.

Kilka godzin po wywiezieniu duchownych, do Górki Klasztornej zaczęto zwozić nowych więźniów. Do połowy listopada zgromadzono tam 36 Żydów przywiezionych z prowizorycznego obozu w Lipce (w tym kobiety, 90-letni starzec i co najmniej troje dzieci w wieku 5 – 7 lat)[16] oraz 8 Polaków z Łobżenicy. Wśród tych ostatnich znajdowali się m.in.: rzeźbiarz Jan Topor, aptekarz Józef Reinholz z Łobżenicy, nieznany z nazwiska komornik sądowy z Wyrzyska, fryzjer Jan Stypek, Antoni Winnicki – zarządca młyna z Dźwierszna oraz Anna Jaworska (uczestniczka powstania wielkopolskiego) wraz z mężem[17]. Chwilowo przebywał tam również ksiądz Karol Glatzel[18], proboszcz z Krostkowa, który jako pochodzący z rodziny protestanckiej został po pewnym czasie uwolniony. Wszystkich więźniów umieszczono w piwnicy na węgiel. Selbstschutzmani codziennie bili ich biczami i pałkami, nieraz do utraty przytomności[19].

Po południu 23 listopada Niemcy urządzili w klasztorze głośną i długą libację. W jej trakcie nakazali Janowi Toporowi oraz kilku Żydom wykopać wielki dół w klasztornym ogrodzie. Po zapadnięciu zmroku pijani Selbstschutzmani przystąpili do mordowania więźniów, których piątkami doprowadzano do zbiorowego grobu i rozstrzeliwano. Wszystkich przed rozstrzelaniem okrutnie bito rozkładając na rozwidlonym w kształcie litery „V” pniu. Dziewczętom żydowskim kazano przed śmiercią rozebrać się do naga i biegać po ogrodzie w świetle latarek, szczując je przy tym psami. Ponoć na krótko przed egzekucją jedna z żydowskich kobiet urodziła dziecko, które Harry Schulz kazał zakopać żywcem w grobie[20][21]. Inne kobiety były gwałcone przed śmiercią[22].

Szczególnie okrutną śmierć Schulz wymyślił jednak dla Anny Jaworskiej z Liszkowa.

 
Przyprowadzili Żydów i Annę Jaworską. Przywiązali jej do nóg silne liny i dwom grupom Żydów, po pięciu w każdej, kazali ciągnąć w przeciwnych kierunkach. Selbschultze oświadczyli, że ich za to zwolnią. Kobieta prosiła o darowanie życia, bo ma małe dzieci. Krzyczała wniebogłosy. Zapamiętałem jej ostatnie słowa: „Jezus, Maryja, co wy ze mną robicie!”. Schulz popędzał Żydów. Gdy z rozerwanej kobiety wypłynęły wnętrzności, kopnął te strzępy skrwawionego ciała razem z linami do dołu. Żydów zaraz potem rozstrzelano – zeznanie Jana Topora[21].

Z rzezi ocalał jedynie wspomniany Jan Topor, którego Selbstschutzmani oszczędzili ze względu jego rzeźbiarskie umiejętności[c]. Po zakończeniu egzekucji rozkazano mu zakopać wszystkie zwłoki, a później miejsce zbrodni wyrównać i przykryć liśćmi.

Po wymordowaniu więźniów obóz w Górce Klasztornej został zlikwidowany. Klasztor był jeszcze przez pewien czas miejscem zabaw pijackich Harry’ego Schulza. Później przekształcono go w obóz dla jeńców brytyjskich, filię Stalagu XXA w Toruniu. Od jesieni 1943 do końca wojny Górka Klasztorna pełniła z kolei funkcję obozu szkoleniowego dla nazistowskich hufców pracy[23].

Po wojnieEdytuj

 
Pomnik w miejscu zbrodni

Wkrótce po zakończeniu działań wojennych do klasztoru powrócili Misjonarze Świętej Rodziny. Dopiero 4 maja 1965, z inicjatywy Barbary Bojarskiej (pracownicy Instytutu Zachodniego w Poznaniu), dokonano jednak ekshumacji ofiar egzekucji przeprowadzonej przez Selbstschutz w Górce Klasztornej. Dzięki wskazówkom ocalałego Jana Topora odnaleziono w ogrodzie klasztornym szczątki 36 ciał, które 9 maja 1965 przewieziono samochodem straży pożarnej na cmentarz parafialny w Łobżenicy i tam pochowano. Na mogile postawiono pomnik z granitu, do którego przytwierdzono mosiężną tablicę z napisem: „Pamięci ofiar zbrodni hitlerowskiej dokonanej w r. 1939 w Górce Klasztornej”. W ogrodzie góreckim, w miejscu zbiorowej mogiły, wystawiono z kolei pomnik z krzyżem i marmurową tablicą z napisem: „Miejsce ofiar zbrodni hitlerowskiej dokonanej w dniu 22 – 23 XI. 1939 r.”[24]

Harry Schulz, komendant obozu w Górce Klasztornej, został w 1940 skazany przez niemiecki Sąd Specjalny w Bydgoszczy na 15 lat ciężkiego więzienia za gwałty na Polkach i Żydówkach (co w świetle rasistowskiego prawodawstwa III Rzeszy stanowiło zbrodnię „pohańbienia rasy”)[25]. Do 1945 był przetrzymywany w więzieniu w Koronowie. Po wojnie ukrywał się pod zmienionym nazwiskiem w Szczecinie. Ożenił się z Polką i kreował się nawet na ofiarę faszyzmu. Przypadkowo rozpoznany został jednak aresztowany i skazany na karę śmierci przez powieszenie (1953). Wyrok wykonano 22 lutego 1954[26]. Pozostali dowódcy łobżenickiego Selbstschutzu – Werner Köpenick i Hermann Seehaver – zamieszkali po wojnie w Niemczech Zachodnich. Żaden z nich nie został postawiony przed sądem[27].

Zobacz teżEdytuj

UwagiEdytuj

  1. W tym gronie znaleźli się między innymi: proboszczowie z Łobżenicy, Mroczy, Miasteczka Krajeńskiego, Wyrzyska, Bługowa, Kosztowa, Glesna, Bądecza, Orla, Fanianowa i Rzadkowa oraz wikariusze z Nakła, Łobżenicy i Mroczy.
  2. Odwiedzali oni w tym czasie swoje rodziny zamieszkujące tę okolicę.
  3. Po kilku miesiącach trafił do obozu koncentracyjnego Dachau.

PrzypisyEdytuj

  1. Zachariasz Kruża: Swastyka nad Górką Klasztorną. Górka Klasztorna: Zgromadzenie Misjonarzy Świętej Rodziny, 1982, s. 11-12.
  2. Zachariasz Kruża: Swastyka nad Górką Klasztorną. op.cit., s. 24.
  3. Zachariasz Kruża: Swastyka nad Górką Klasztorną. op.cit., s. 15.
  4. Barbara Bojarska. Zbrodnie Selbstschutzu w Łobżenicy. „Przegląd Zachodni”. 5-6, s. 142-143, 1963. 
  5. Barbara Bojarska. Zbrodnie Selbstschutzu w Łobżenicy... . s. 150. 
  6. Barbara Bojarska. Zbrodnie Selbstschutzu w Łobżenicy... . s. 144. 
  7. Zachariasz Kruża: Swastyka nad Górką Klasztorną. op.cit., s. 29-31.
  8. a b Zachariasz Kruża: Swastyka nad Górką Klasztorną. op.cit., s. 32.
  9. Zachariasz Kruża: Swastyka nad Górką Klasztorną. op.cit., s. 33.
  10. Zachariasz Kruża: Swastyka nad Górką Klasztorną. op.cit., s. 34-35.
  11. Zachariasz Kruża: Swastyka nad Górką Klasztorną. op.cit., s. 36.
  12. Zachariasz Kruża: Swastyka nad Górką Klasztorną. op.cit., s. 38.
  13. Zachariasz Kruża: Swastyka nad Górką Klasztorną. op.cit., s. 41-42.
  14. Zachariasz Kruża: Swastyka nad Górką Klasztorną. op.cit., s. 44.
  15. Zachariasz Kruża: Swastyka nad Górką Klasztorną. op.cit., s. 45-46.
  16. Zachariasz Kruża: Swastyka nad Górką Klasztorną. op.cit., s. 51.
  17. Włodzimierz Jastrzębski: Terror i zbrodnia. Eksterminacja ludności polskiej i żydowskiej w rejencji bydgoskiej w latach 1939–1945. Warszawa: Interpress, 1974, s. 119.
  18. Karol Glatzel. www.wtg-gniazdo.org. [dostęp 2017-08-02].
  19. Zachariasz Kruża: Swastyka nad Górką Klasztorną. op.cit., s. 49.
  20. Barbara Bojarska. Zbrodnie Selbstschutzu w Łobżenicy... . s. 147. 
  21. a b Zachariasz Kruża: Swastyka nad Górką Klasztorną. op.cit., s. 53-54.
  22. Włodzimierz Jastrzębski: Terror i zbrodnia... op.cit., s. 118.
  23. Zachariasz Kruża: Swastyka nad Górką Klasztorną. op.cit., s. 59 i 70.
  24. Zachariasz Kruża: Swastyka nad Górką Klasztorną. op.cit., s. 79-81.
  25. Barbara Bojarska. Zbrodnie Selbstschutzu w Łobżenicy... . s. 153. 
  26. Zachariasz Kruża: Swastyka nad Górką Klasztorną. op.cit., s. 84-85.
  27. Zachariasz Kruża: Swastyka nad Górką Klasztorną. op.cit., s. 20.

BibliografiaEdytuj

  • Barbara Bojarska. Zbrodnie Selbstschutzu w Łobżenicy. „Przegląd Zachodni”. 5-6, 1963. 
  • Włodzimierz Jastrzębski: Terror i zbrodnia. Eksterminacja ludności polskiej i żydowskiej w rejencji bydgoskiej w latach 1939–1945. Warszawa: Interpress, 1974.
  • Zachariasz Kruża: Swastyka nad Górką Klasztorną. Górka Klasztorna: Zgromadzenie Misjonarzy Świętej Rodziny, 1982.