Ostatni etap

Ostatni etap – polski film fabularny z 1947 r. w reżyserii Wandy Jakubowskiej.

Ostatni etap
Ilustracja
Wanda Bartówna i Barbara Drapińska w filmie „Ostatni Etap" na okładce czasopisma Film nr 36 z 1948 roku
Gatunek

wojenny

Rok produkcji

1947

Data premiery

28 marca 1947

Kraj produkcji

Polska

Język

polski

Czas trwania

104 min

Reżyseria

Wanda Jakubowska

Scenariusz

Wanda Jakubowska, Gerda Schneider

Główne role

Wanda Bartówna
Huguette Faget
Tatjana Górecka
Antonina Górecka
Marija Winogradowa
Barbara Drapińska
Barbara Fijewska
Maria Redlichówna
Alina Janowska
Zofia Mrozowska
Stanisław Zaczyk
Stefan Śródka
Elżbieta Łabuńska
Jadwiga Chojnacka
Ewa Kunina
Barbara Rachwalska
Anna Jaraczówna
Roma Rudecka
Zofia Niwińska
Halina Drohocka
Aleksandra Śląska
Maria Kaniewska
Janina Morrisówna
Władysław Brochwic
Edward Dziewoński

Muzyka

Roman Palester

Zdjęcia

Boris Monastyrski

Scenografia

Roman Mann, Czesław Piaskowski

Montaż

Róża Pstrokońska

Produkcja

Przedsiębiorstwo Państwowe Film Polski

Nagrody
Kryształowy Globus na MFF w Karlowych Warach (1948)
Wanda Jakubowska i Borys Monastyrski kręcą film Ostatni etap, 1947
Władysław Brochwicz w filmie Ostatni etap, 1947

OpisEdytuj

Film został oparty na wspomnieniach byłych więźniów. Scenariusz napisały w 1945 r. byłe więźniarki Auschwitz-Birkenau: Wanda Jakubowska i Gerda Schneider. Scenariusz został zaakceptowany przez Józefa Stalina. Film nakręcono na terenie obozu[1]. W czołówce pojawia się tekst: Jako więźniarki, więźniowie, funkcyjni, SSmani i SSmanki występują artyści scen polskich oraz ludność miasta Oświęcimia i okolic. Opowieść o martyrologii kobiet w obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau i heroizmie więźniów z izby chorych, tworzących w tej „fabryce śmierci” ruch oporu.

Odbiór i recenzjeEdytuj

Wanda Jakubowska stwierdziła, że nie zależało jej na temacie oświęcimskim jako na atrakcji filmowej. Traktowała temat jako podstawę do swego rodzaju aktu oskarżenia wypowiedzianego w formie najbardziej jej odpowiadającej, czyli filmowej. Pisała: Chciałam, aby "Ostatni etap" pokazywał prawdę Oświęcimia i budził uczucie nienawiści do faszyzmu[2].

Jerzy Toeplitz uznał, że film nie jest w najmniejszym nawet stopniu utworem autobiograficznym, natomiast o jego znaczeniu decyduje w głównej mierze postawa ideowa twórcy, który cały swój wielki talent oddał sprawie najważniejszej: walce z faszyzmem, zdemaskowaniu jego ludobójczych metod. Według Tadeusza Lubelskiego dominacja elementów retorycznych nad opisowymi sprawiła, że obraz cechowała mała wiarygodność, i że stał się on de facto przekazem perswazyjnym, łatwo dającym zapędzić się w konteksty ideologiczne. Zaowocowało to tym, iż obraz z pozycji naocznego świadectwa i autobiografii przeszedł w obszar propagandowy, przesycony hasłami walki z faszyzmem. Upolitycznienie dzieła nastąpiło w dużej mierze w drodze wyboru takiego obszaru życia obozowego, który nawet przez reżyserkę uważany był za mało reprezentatywny: podziemia oświęcimskiego[2].

Większość byłych więźniów KL Auschwitz oceniło film pozytywnie. Henryk Korotyński wskazał jednak, że szkoda, iż obraz nie ukazuje głodu, który był w obozie [...] jednym z głównych motywów naszego życia. Mariusz Margal stwierdził, że scenariusz nie dotarł do najistotniejszego problemu obozu: zwierzęcej walki o życie skupiającej się wokół kotła z zupą i nie oddał tragedii zrównania wartości życia z kęsem chleba i kawałkiem kartofla. Zabrakło też w filmie pokazania uczucia strachu zbiorowego, [...] obawy przed karą i bólem. Niektórzy ze świadków życia obozowego dopatrywało się w dziele również uchybień w szczegółach, czy też zbyt łagodnego ukazania życia w niemieckiej niewoli. Andrzej Kobyłecki domagał się pokazania Auschwitz z brutalnym realizmem. Według Jerzego Zawieyskiego unikanie dosadności i brutalności scen było przejawem dojrzałości artystycznej reżyserki. Leon Kaltenbergh podkreślił, że realizm środków wyrazu nie jest tu najważniejszy, ponieważ chodzi przede wszystkim o realizm ogólnego wyrazu całego filmu, o to, by po wyjściu z kina widz nie zrywał swego obcowania ze sprawą. Jalu Kurek ocenił surową prostotę, miażdżącą sugestywność oraz umiar w realizmie, jako odwagę cywilną i twórczy zamysł, a także unikanie patriotycznej tromtadracji, czy martyrologicznego frazesu. Stanisław Strumph-Wojtkiewicz wskazał, że przedstawienie całej drastycznej prawdy o Auschwitz spowodowało by niechęć do oglądania filmu oraz reakcje kwestionujące ze strony tych [...] czynników, które stają już dziś w obronie Niemców, a nawet ich odbudowy. Gustaw Herling-Grudziński wyraził po londyńskiej premierze filmu obawę, czy choćby jeden angielski dziennikarz potrafił nadążyć wyobraźnią za treścią oskarżenia, które przynosi ta kronika śmierci czterech i pół miliona ludzi. Wyraził nawet wątpliwość w sens pokazywania w kinach obrazu, który odziera widzów z wiary w człowieka. Kazimierz Rusinek (więzień KL Mauthausen) zarzucił filmowi, że wszystkie nacje w nim ukazane są zobrazowane tylko z dobrej strony, natomiast wyłącznie Polki są złe i dobre. Seweryna Szmaglewska, idąc tym samym tropem, sformułowała obawę, że publiczność międzynarodowa może wyciągnąć błędne wnioski z tego nadmiaru Polek nękających swoje towarzyszki niedoli. Niesmak wzbudził w niej element rehabilitacji Niemek. Maria Dąbrowska napisała wprost: wszystko, co w obozie jest sympatyczne, to Rosjanki i Żydówki – oczywiście komunistki. Wszystko, co w obozie zdeprawowane i łajdackie, to Polki. [...] Ideowo to jest propagandowa szmira prosowiecka, a nie film o tragedii narodu polskiego przede wszystkim, czym był Oświęcim. Jeśli ten film się podoba, to znaczy, że naród polski został już głęboko zdeprawowany. W swoich Dziennikach powojennych uznała obraz za antypolski[2].

Pod względem artystycznym opinie znawców również były mieszane. Paradoksalnie rzadko spoglądano na film pod tym kątem. Jeden z recenzentów Tygodnika Powszechnego wskazał na wady konstrukcyjne dzieła, teatralny patos, niejasności sytuacyjne, a także kiepsko wyważone zakończenie, ale mimo wszystko stwierdził, że obraz pomyślnie przetwarza prawdę o Oświęcimiu. Jalu Kurek odnalazł w nim prostotę wyrazu, wymowność, brak ckliwości i makabry, publicystyki i natrętnej propagandy. Stanisław Dygat wskazał na słabości scenariuszowe, jednak rozgrzeszał je szerszym wymiarem problemu. Dostrzegł też słabą motywację psychologiczną u bohaterek, jak również małe prawdopodobieństwo ukazanych zdarzeń[2].

ObsadaEdytuj

Nagrody filmoweEdytuj

  • 1948 – MFF w Karlowych Warach, Grand Prix Kryształowy Globus
  • 1948 – Gottwaldow (FF Pracujących), I Nagroda
  • 1950 – Nagroda Światowej Rady Pokoju (przyznana 22 listopada 1950 przez Stały Komitet Światowego Kongresu Pokoju, wręczona 15 grudnia 1951)
  • Wanda Jakubowska najlepszy reżyser LFF Łagów
  • 1950 – BAFTA najlepszy film zagraniczny (nominacja)
  • 1979 – Łagów (LLF), nagroda za reżyserię

PrzypisyEdytuj

  1. Jan Lewandowski: 100 filmów polskich. Chorzów: Videograf II, 2004, s. 24. ISBN 83-7183-326-1.
  2. a b c d Alina Madej, Kino, władza, publiczność : kinematografia polska w latach 1944-1949, wyd. Wyd. 1, Bielsko-Biała: Prasa Beskidzka, 2002, s. 156-170, ISBN 83-87237-20-5, OCLC 51967986 [dostęp 2022-06-10].

Linki zewnętrzneEdytuj