Zamach na Gabriela Narutowicza: Różnice pomiędzy wersjami

m
drobne merytoryczne, źródła/przypisy
m (→‎Za granicą: drobne techniczne)
m (drobne merytoryczne, źródła/przypisy)
Wysuwano argumenty [[ksenofobia|ksenofobiczne]], sugerując, że Narutowicz nie jest Polakiem<ref name="roszkowski145" /> (''z pochodzenia kresowiec z Kowieńszczyzny, z rodziny litwomanów, od młodości mieszkał w Szwajcarii''<ref name="GW">''Gazeta Warszawska'', 10 grudnia 1922</ref>). Sugerowano też, że Narutowicz jako człowiek zamożny może być wykorzystywany do bliżej nieokreślonych interesów światowej finansjery<ref name="GW" />, a wybór nastąpił głosami mniejszości narodowych<ref>{{cytuj stronę| url = http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,89378,5193529.html | tytuł = gazeta.pl – Wokół pl. Piłsudskiego | data dostępu = 12 stycznia 2009 | autor = Tomasz Urzykowski | język =}}</ref>.
 
Były to kalumnie i oszczerstwa<ref name="Pacyńska58">D. Pacyńska, ''Śmierć prezydenta'', Warszawa 1965, s. 58</ref><ref name="roszkowski146" />. Narutowicz miał obywatelstwo polskie i nie miał nic wspólnego ze światową finansjerą<ref name="Pacyńska58" />. Narutowiczowi zarzucano też kosmopolityzm, areligijność, i poparcie żydostwa, jako ''wyzwanie rzucone narodowi polsiemu''<ref name="roszkowski145" />.
 
Gazety prawicowe podgrzewały nacjonalistyczne nastroje, a gazety endeckie opublikowały oświadczenie Komisji Parlamentarnej Chrześcijańskiego Związku Jedności Narodowej, zapowiadające przeciwstawianie się legalnemu i zgodnemu z konstytucją wyborowi:
[[Antoni Sadzewicz]] w "[[Gazeta Warszawska|Gazecie Warszawskiej]]" i [[Władysław Rabski]] w "[[Kurier Warszawski (dziennik)|Kurjerze Warszawskim]]", pisali o Narutowiczu jako: ''żydowskim elekcie'', ''zaporze'' i ''zawadzie''<ref name="Zawada" /><ref name= "Przewodnik katolicki">{{cytuj stronę| url = http://www.przk.pl/nr/historia/tragiczny_los_przypadkow_cz.html | tytuł = Przewodnik Katolicki - Tragiczny los przypadków (cz. 2) | data dostępu = 18 lutego 2009 | autor = Adam Suwart | język =}}</ref><ref name="Pragier" />.
 
"[[Gazeta Poranna 2 Grosze|Gazeta Poranna]]" wręcz pisała: ''...Jakieś ptasie mózgi urzędnicze biedzą się nad ceremoniałem objęcia władzy przez prezydenta Narutowicza... Ludność polska prowokacji tej nie zniesie... zamiast strumienia krwi, które widzieliśmy onegdaj, popłyną krwi tej rzeki<ref name="Monitor Polski" /><ref name="roszkowski146" />..''
 
[[Wincenty Witos]] w swoich wspomnieniach napisał:
==== Demonstracje przed zaprzysiężeniem ====
[[Plik:Kazimierz Lutosławski.jpg|right|thumb|250px|Ks. Kazimierz Lutosławski – poseł, przeciwny wyborowi Narutowicza na urząd Prezydenta]]
Już 10 grudnia wieczorem stowarzyszenie "Rozwój" (określane jako prawicowe i antysemickie<ref name="roszkowski145" />) zorganizowało w [[Aleje Ujazdowskie w Warszawie|Alejach Ujazdowskich]] hałaśliwe awantury<ref>M. Ruszczyc, ''Strzały w Zachęcie'', Katowice 1987, s. 144</ref>. Było to wynikiem nawoływania gazet do nierespektowania wyboru dokonanego przez Zgromadzenie Narodowe. Demonstranci wierzyli w to, co pisały gazety i sugerowali działacze polityczny prawicy. Wznoszono okrzyki przeciwko nowemu prezydentowi.
 
Wśród demonstrantów obecni byli posłowie [[Tadeusz Dymowski]], [[Konrad Ilski]], [[Stanisław Grabski]] oraz ksiądz [[Kazimierz Lutosławski]] – także poseł – przeciwny wyborowi Narutowicza na urząd Prezydenta. Ks. Lutosławski przemawiał do tłumów, że Narutowicz został wybrany ''głosami niepolskimi'', uciekał się także do haseł radykalnie antysemickich<ref name="Pacyńska60">D. Pacyńska, ''Śmierć prezydenta'', Warszawa 1965, s. 60</ref><ref name="roszkowski145" />.
 
Tłum przybył pod dom gen. Józefa Hallera. Tamże poseł Ilski wezwał do zajęcia ulic i zablokowania miasta w dniu zaprzysiężenia, uniemożliwiając posłom na Sejm, którzy dopuścili się tak haniebnej zniewagi dotarcie na wyznaczone miejsce. Miał na myśli tych posłów, którzy wybrali Gabriela Narutowicza prezydentem<ref name="Pacyńska60" /><ref name="roszkowski145" />.
 
Z balkonu do tłumów przemówił generał [[Józef Haller]]. Opisał sytuację, jaka powstała w związku z ''narzuceniem przez obce i wrogie narodowości prezydenta Gabriela Narutowicza''. Haller wzywał do walki z wrogami i wyraził też nadzieję, że manifestanci odniosą w końcu zwycięstwo<ref name="Pacyńska61">D. Pacyńska, ''Śmierć prezydenta'', Warszawa 1965, s. 61</ref>.
Realna była groźba wojny domowej<ref name="roszkowski146" /> - siły lewicowe groziły przelewem krwi i mobilizowały bojówki (PPS, była Polska Organizacja Wojskowa)<ref>{{cytuj stronę| url = http://www.nacjonalista.pl/encyklopedia.php?id=19 | tytuł = Portal Narodowy-Radykalny Nacjonalista.pl - encyklopedia - biogram Eligiusza Niewiadomskiego | data dostępu = 19 lutego 2009| autor = | język =}}</ref>.
 
Demonstranci zatrzymywali niektórych posłów<ref name="roszkowski146" />. Brutalnie potraktowano sędziwego senatora [[Bolesław Limanowski|Bolesława Limanowskiego]] oraz posłów PPS [[Ignacy Daszyński|Ignacego Daszyńskiego]] i [[Rajmund Jaworowski|Rajmunda Jaworowskiego]], których zatrzymano w bramie domu nr 10 w [[Plac Trzech Krzyży w Warszawie|Placu Trzech Krzyży]]<ref name="Ruszczyc147" /><ref name="roszkowski146">W. Roszkowski, ''Najnowsza historia Polski 1914-1945'', Warszawa 2003, s. 146</ref>. Ciężko pobito także posłów socjalistycznych – Misiołka i Piotrowskiego oraz senatorów Koła Żydowskiego – Kowalskiego i Deutschera<ref>{{cytuj stronę| url = http://wyborcza.pl/1,75546,2909531.html?as=2&ias=7 | tytuł = gazeta.pl – Smutek rynsztoków| data dostępu = 12 stycznia 2009 | autor = Adam Michnik | język =}}</ref><ref name="Ruszczyc147" /><ref name="brzozasowa269" />.
 
Gabriel Narutowicz zamierzał przed udaniem się na posiedzenie Zgromadzenia Narodowego wstąpić do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, aby podziękować za dotychczasową współpracę podległym mu urzędnikom. Stamtąd dopiero w towarzystwie premiera Nowaka planował udać się do Sejmu. Szef kancelarii [[Stanisław Car]] przekonał jednak Narutowicza, aby do ministerstwa już nie jechać, a do Sejmu udać się w eskorcie szwadronu [[szwoleżerowie|szwoleżerów]] i zażądać posiłków policji. Narutowicz stanowczo odmówił skorzystania z pomocy policji, ale dał się przekonać do rezygnacji z wizyty w ministerstwie.