Otwórz menu główne

Zmiany

Dodane 2089 bajtów ,  1 rok temu
brak opisu edycji
'''Franciszek Ptak''' (ur. [[30 sierpnia]] [[1859]] w [[Bieńczyce (Kraków)|Bieńczycach]], zm. [[29 lipca]] [[1936]] w [[Kraków|Krakowie]]) – polski [[Chłopi|chłop]], karczmarz, działacz [[Ruch ludowy|ruchu ludowego]], wydawca, poseł na galicyjski [[Sejm Krajowy (Galicja)|Sejm Krajowy]].
 
Ptak był bogatym chłopem, właścicielem karczmy w [[Bieńczyce (Kraków)|Bieńczycach]]. Jego szynk prosperował dzięki przedsiębiorczości samego gospodarza, mimo konkurencji ze strony karczmarza żydowskiego. Ptak aktywnie działał w ruchu ludowym już w latach 90. XIX wieku. Był członkiem [[Polskie Stronnictwo Ludowe (1895–1913)|Stronnictwa Ludowego]]: pełnił rozmaite funkcje w lokalnych strukturach ugrupowania oraz wydawał czasopisma, które następnie rozprowadzał w swojej karczmie. Kilkakrotnie kandydował na posła do [[Sejm Krajowy (Galicja)|Sejmu Krajowego]] Galicji, uzyskał mandat z gmin wiejskich powiatu krakowskiego (1908–1913). Jego porażka kilka lat wcześniej w wyborach do austriackiej [[Rada Państwa (Austria)|Rady Państwa]] została uwieczniona w jednym z dialogów ''[[Wesele (dramat)|Wesela]]'' [[Stanisław Wyspiański|Stanisława Wyspiańskiego]]. Wraz z małżonką Ptak był obecny na premierze sztuki w 1900 roku. Według [[Tadeusz Boy-Żeleński|Boya-Żeleńskiego]] był w pewnym stopniu prototypem postaci Czepca. Był znany ze swojej charakterności, wielkiej postury i wystawności. Przyjaźnił się z artystami, m.in. z [[Wincenty Witos|Wincentym Witosem]] i [[Włodzimierz Tetmajer|Włodzimierzem Tetmajerem]]. Angażował się społecznie, współfinansował inwestycje w obiekty użyteczności publicznej, takie jak Dom [[Polskie Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”|„Sokoła”]] i szkoła w Bieńczycach czy krakowski [[Szpital Zakonu Bonifratrów św. Jana Grandego w Krakowie|Szpital Bonifratrów]]. Od 1907 zasiadał w Radzie Naczelnej PSL. Po rozłamie stronnictwa był członkiem kolejno [[Polskie Stronnictwo Ludowe – Lewica|PSL – Lewica]] (1913–1924) i [[Polskie Stronnictwo Ludowe „Piast” (1913–1931)|PSL „Piast”]] (1924–1931).
 
== Życiorys ==
}}
[[Plik:Franciszek-ptak-z rodzina 1917.jpg|thumb|300px|Franciszek Ptak z rodziną (1917)]]
Urodził się w rodzinie [[chłopi|chłopskiej]]. Był synem Antoniego, posiadacza ziemskiego, właściciela ok. pięciu [[Morga|morgów]], i Salomei z Włodków. Ukończył szkołę ludową, ale był także samoukiem, wiele czytał. Gospodarował na swoich dwóch morgach. Okresowo był pracownikiem najemnym w młynie. Założył i prowadził karczmę w [[Bieńczyce (Kraków)|Bieńczycach]]. W karczmie zawsze dbał o obecność aktualnych wydań prasy ludowej, którą wykładał na stołach. Przez dziewięć lat był dzierżawcą [[myto|myta]]<ref name=psb>{{cytuj książkę | autor r = Henryk Korczyk| rozdział = Franciszek Ptak (1859–1936)| tytuł = Polski Słownik Biograficzny| tom = XXIX/2 | zeszyt = 121| wydawca = Wydawnictwo Polskiej Akademii Nauk| miejsce = | rok = 1986| strony = 287–288| isbn =| adres rozdziału = http://www.ipsb.nina.gov.pl/index.php/a/franciszek-ptak}}</ref>. Był współzałożycielem i redaktorem czasopism „Wieniec” i „Pszczółka” o problematyce wiejskiej. Jego gospodarstwo uchodziło za wzorowe w okręgu. Propagował najnowsze osiągnięcia w uprawie roli i hodowli.
 
W 1886 poślubił Marcjannę z domu Szafrańską (ur. 7 stycznia 1864, zm. 4 sierpnia 1947), z którą miał dwanaścioro dzieci: pięciu synów i siedem córek.
 
=== PoczątekKarczmarz – początek działalności w ruchu ludowym ===
Ptak założył i prowadził karczmę w [[Bieńczyce (Kraków)|Bieńczycach]]. W karczmie zawsze dbał o obecność aktualnych wydań prasy ludowej, którą wykładał na stołach.Był współzałożycielem i redaktorem czasopism „Wieniec” i „Pszczółka” o problematyce wiejskiej. Jego gospodarstwo uchodziło za wzorowe w okręgu. Propagował najnowsze osiągnięcia w uprawie roli i hodowli.
Był związany z ruchem chrześcijańsko-ludowym księdza [[Stanisław Stojałowski|Stanisława Stojałowskiego]]. W 1892 bez powodzenia kandydował w wyborach uzupełniających do galicyjskiego [[Sejm Krajowy (Galicja)|Sejmu Krajowego]]. W latach 1898–1902 wydawał ukazujące się w Krakowie pismo „Obrona Ludu”, organ stronnictwa chrześcijańsko–ludowego.
 
[[Wincenty Witos]] w swoich wspomnieniach pisał o „karczmarzu z Bieńczyc”, zajmującym się polityką i prenumerującym gazety ludowe, które wykładał do czytania w swojej karczmie. Według Witosa inni chłopi wyrażali o Ptaku niezbyt pochlebne opinie, „nie mogąc znosić panoszącego się dorobkiewicza”. Witos opisał swoje pierwsze zetknięcie z Ptakiem, które miało miejsce w 1895.
 
{{cytat|Gdy mnie przeniesiono z oddziałem do fortu we wsi Krzesławice, dowiedziałem się od chłopów, przyjeżdżających z kartoflami do koszar, że w sąsiedniej wsi Bieńczycach mieszka gospodarz i szynkarz Franciszek Ptak, który się trudni polityką i otrzymuje gazety ludowe. Wybrałem się też zaraz w najbliższą niedzielę, ażeby go poznać i gazetkę przeczytać. Wziąłem ze sobą Adama Żurowskiego, ażeby nam było śmielej. Już po drodze dowiedzieliśmy się od sąsiada p. Ptaka, który szedł do wsi, że Ptak jest wielkim bogaczem, ale też nie mniejszym spekulantem i zdziercą, że zarabia na panach i księżach grube pieniądze, za które kupuje majątki i pożycza na lichwę, że chłopi i robotnicy przepijają u niego ostatnie grosze, itp. rzeczy.
{{cytat|Już po drodze dowiedzieliśmy się od sąsiada p. Ptaka, który szedł do wsi, że Ptak jest wielkim bogaczem, ale też nie mniejszym spekulantem i zdziercą, że zarabia na panach i księżach grube pieniądze, za które kupuje majątki i pożycza na lichwę, że chłopi i robotnicy przepijają u niego ostatnie grosze. (...) Gadatliwy i zazdrosny widać chłopina, opowiedział nam także, że obecny bogacz Ptak, aczkolwiek „z dziadowskiej” pochodzi rodziny, gorszy jest od niejednego hrabiego. Chłopów ma za nic, z panami się tylko wdaje, do Wiednia i do Lwowa na wystawy jeździ, swoje córki po świecie obwozi i wielkim panom je przedstawia. (...)
 
Powiedział też, że Ptak prócz karczmy, w której szynkuje, posiada wielki murowany dom, młyn parowy, kilkadziesiąt morgów gruntu, a mimo to jeszcze dzierżawi wszystkie myta w powiecie, zabiera dostawy wojskowe i powiatowe, nie dając nikomu lżej zarobić grosza. Gadatliwy i zazdrosny widać chłopina, opowiedział nam także, że obecny bogacz Ptak, aczkolwiek „z dziadowskiej” pochodzi rodziny, gorszy jest od niejednego hrabiego. Chłopów ma za nic, z panami się tylko wdaje, do Wiednia i do Lwowa na wystawy jeździ, swoje córki po świecie obwozi i wielkim panom je przedstawia. W końcu wyraził nadzieję, że ta Sodoma się skończy, a kara boża pewnie go nie minie. Aczkolwiek te wiadomości trochę mnie zniechęciły i uprzedziły, postanowiłem mimo to już iść do karczmy, tym więcej, że byliśmy od niej o jakie pięćdziesiąt kroków tylko.
Przypatrzyłem mu się bliżej. Był to mężczyzna wysoki, prosty, ładny, dobrej tuszy i postawy, doskonały model dla malarza, rzeźbiarza, czy nawet poety. Z twarzy biła mu zarówno duma, zadowolenie, pewność siebie, jak i lekceważenie dla otoczenia. (...)
 
Wszedłszy do bardzo dużej gospody, zastaliśmy tam tłum robotników popijających wódkę i piwo, palących fajki i papierosy, rozmawiających z sobą głośno. Przy osobnym stoliku siedział pan Ptak z kilkoma starszymi gospodarzami tylko. Przed nimi stały duże, jeszcze nie zapoczęte szklanki piwa. Umieściliśmy się w kącie, zabierając się do czytania gazetki „Przyjaciela Ludu”, która akurat leżała na stole przed nami, dobrze pomięta i poplamiona. Ażeby nas z gospody nie wyrzucono, zamówiliśmy sobie po małej szklance piwa.
Choć z karczmy pana Ptaka wyszedłem trochę rozżalony, nie omieszkałem chodzić tam każdej niedzieli po południu, ażeby sobie gazetkę przeczytać i małą szklankę piwa wypić, asekurując się tym sposobem przed wyrzuceniem za drzwi.
 
W pewnym momencie pan Ptak się podniósł i przeszedł do innego stołu. Przypatrzyłem mu się bliżej. Był to mężczyzna wysoki, prosty, ładny, dobrej tuszy i postawy, doskonały model dla malarza, rzeźbiarza, czy nawet poety. Z twarzy biła mu zarówno duma, zadowolenie, pewność siebie, jak i lekceważenie dla otoczenia. Daremnie się dobijałem o rozmowę z nim, kelnera interweniującego odtrącił, a na mnie ani nie spojrzał. I nic dziwnego. Nie należałem ani do tych, co by mu imponowali majątkiem albo urzędem, ani też do tych, co by mu dali więcej zarobić. Innych on nie uznawał. Przypomniałem sobie paplaninę jego sąsiada i nie mogłem mu odmówić słuszności.
 
Choć z karczmy pana Ptaka wyszedłem trochę rozżalony, nie omieszkałem chodzić tam każdej niedzieli po południu, ażeby sobie gazetkę przeczytać i małą szklankę piwa wypić, asekurując się tym sposobem przed wyrzuceniem za drzwi. Do pana Ptaka już się nie próbowałem dobijać, on też się do mnie nie zwrócił, mając zawsze pilniejsze zajęcie.
 
{{Wcięcie}}{{Wcięcie}}{{Wcięcie}}{{Wcięcie}}– [[Wincenty Witos]], ''Moje wspomnienia''<ref>{{cytuj książkę| autor = [[Wincenty Witos]]| tytuł = Moje wspomnienia| rozdział = Karczmarz z Bieńczyc| strony = 177–179| wydawca = Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza| rok = 1981}}</ref>
}}
 
ByłZwiązał związanysię z ruchem chrześcijańsko-ludowym księdza [[Stanisław Stojałowski|Stanisława Stojałowskiego]]. W 1892 bez powodzenia kandydował w wyborach uzupełniających do galicyjskiego [[Sejm Krajowy (Galicja)|Sejmu Krajowego]]. W latach 1898–1902 wydawał ukazujące się w Krakowie pismo „Obrona Ludu”, organ stronnictwa chrześcijańsko–ludowego.
 
Wraz z Witosem Ptak wspomagał budowę [[Szpital Zakonu Bonifratrów św. Jana Grandego w Krakowie|Szpitala Bonifratrów w Krakowie]]. Został wpisany na listę dobroczyńców Zakonu Bonifratrów. Kiedy podczas choroby nie chciał przebywać w szpitalu, w związku z jego zasługami dla zakonu bracia zakonni opiekowali się nim w domu. Przyczynił się też walnie do budowy dużej, jak na owe czasy, murowanej szkoły w Bieńczycach – pierwszej tego rodzaju w powiecie, oraz do budowy domu parafialnego w [[Raciborowice (województwo małopolskie)|Raciborowicach]], przy historycznym [[Kościół św. Małgorzaty w Raciborowicach|kościele św. Małgorzaty]]. Ptak przyjaźnił się z artystami, zażyłe stosunki łączyły go z [[Włodzimierz Tetmajer|Włodzimierzem Tetmajerem]] (zachowały się listy). Tetmajer utrwalił Ptaka i Błażeja Czepca na swoim pastelu.