Czesław Kaczmarek: Różnice pomiędzy wersjami

Dodane 7006 bajtów ,  10 lat temu
→‎Objęcie biskupstwa: drobne merytoryczne
(→‎Objęcie biskupstwa: drobne merytoryczne (zdanie nieprawdziwe))
(→‎Objęcie biskupstwa: drobne merytoryczne)
 
=== Objęcie biskupstwa ===
24 maja 1938 dzięki protekcji kardynała [[August Hlond|Augusta Hlonda]] oraz [[sanacja|obozu sanacyjnego]] został mianowany [[biskup diecezjalny|biskupem diecezjalnym]] [[diecezja kielecka|diecezji kieleckim]]. [[3 września]] [[1938]] zaraz po [[ingres]]ie złożył oficjalną wizytę [[wojewoda|wojewodzie]] [[Województwo kieleckie|kieleckiemu]] [[Władysław Dziadosz|Władysławowi Dziadoszowi]], czym wywołał zgorszenie wśród duchowieństwa kieleckiego<ref>{{cytuj książkę |nazwisko=Świderski |imię=ks. dr Leonard |tytuł=Oglądały Oczy Moje |rok=2001 |miejsce=Rzgów |isbn = 83-916438-0-8 |strony = 70-71|cytat = (...) że ich nowy biskup taki wyrywny w złożeniu wizyty Dziadoszowi. Temu Dziadoszowi, który ku zgorszeniu całego katolickiego społeczeństwa parę lat przedtem, gdy młodzież szkolna zgromadziła się przed Belwederem, ażeby winszować imienin Piłsudskiemu, wygłosił mowę, w której m.in. powiedział: "Dotąd zwykliśmy byli mówić: Ojcze nasz, któryś jest w niebie, ale odtąd mówić będziesz: Ojcze nasz, któryś jest w Belwederze..." Nowy biskup śpieszy kłaniać się temu Dziadoszowi, który był ''machina movens'' wszystkich szykan wyrządzonych przez rząd i motłoch poprzednikowi Kaczmarka, biskupowi Łosińskiemu. Dziadosza czym prędzej wizytował, który żył w jawnym konkubinacie. (...) Ach, gdybyż wiedzieli, że ich nowy biskup, kreatura Hlonda, nie uważał za stosowne przed wszystkimi innymi złożyć wizytę należną arcybiskupowi krakowskiemu, swemu metropolicie! (...) Rozumiałem, że kiedyś i w jakiejś formie Kaczmarek Dziadoszowi wizytę był winien, ale ten pośpiech i ta gorliwość względem publicznego bluźniercy oraz poprzednika na biskupim stolcu kieleckim wydały mi się jak najbardziej sprzeczne z honorem i godnością następcy apostołów.}}</ref>, gdyż Dziadosz uważany był za bluźniercę żyjącego w jawnym [[konkubinat|konkubinacie]]. Stanowiło to też afront dla [[Adam Stefan Sapieha|kardynała Sapiehy]], któremu jako bezpośredniemu przełożonemu, winien był - zgodnie z panującym obyczajem - złożyć swoją pierwszą oficjalną wizytę. Jednocześnie wywołał zgorszenie wśród kielczan swoją pretensjonalnością<ref>{{cytuj książkę |nazwisko=Świderski |imię=ks. dr Leonard |tytuł=Oglądały Oczy Moje |rok=2001 |miejsce=Rzgów |isbn = 83-916438-0-8 |strony = 70|cytat = Natychmiast po zakończeniu ingresu złożył biskup Kaczmarek wizytę wojewodzie, słynnemu na całą Polskę Dziadoszowi. Był problem: z pałacu do województwa jest pięć kroków. Pieszo? Nie wypada. Każe się więc biskup zawieźć samochodem. Samochodem... pięć kroków. Tak źle i tak niedobrze. Stare Kielce kipią zgorszeniem. "Co za pompa! Jaka pretensjonalność!" Stare Kielce syczą: "Samochodem! Samochodem!"}}</ref>, przejeżdżając samochodem niewielki odcinek ulicy dzielący pałac biskupi od siedziby wojewody.
24 maja 1938 dzięki protekcji kardynała [[August Hlond|Augusta Hlonda]] oraz [[sanacja|obozu sanacyjnego]] został mianowany [[biskup diecezjalny|biskupem diecezjalnym]] [[diecezja kielecka|diecezji kieleckim]]. [[Sakra|Sakrę biskupią]] odebrał 4 września 1938 z rąk [[Przedstawiciele Stolicy Apostolskiej w Polsce|nuncjusza apostolskiego w Polsce]] [[Filippo Cortesi|Filippa Cortesiego]], obok którego konsekratorami byli [[biskupi łuccy|biskup diecezjalny łucki]] [[Adolf Szelążek]] oraz [[biskupi płoccy|biskup pomocniczy płocki]] [[Leon Wetmański]].
 
[[Sakra|Sakrę biskupią]] odebrał 4 września 1938 z rąk [[Przedstawiciele Stolicy Apostolskiej w Polsce|nuncjusza apostolskiego w Polsce]] [[Filippo Cortesi|Filippa Cortesiego]], obok którego konsekratorami byli [[biskupi łuccy|biskup diecezjalny łucki]] [[Adolf Szelążek]] oraz [[biskupi płoccy|biskup pomocniczy płocki]] [[Leon Wetmański]]. Zgodnie z przysługującym mu prawem przyjął sobie [[Prawdzic (herb szlachecki)|herb Prawdzic]], wywodząc go jednak z rodu swojej matki co nie było zgodne ani z [[Nagana szlachectwa|obyczajem]], a prawdopodobnie było również niezgodne z prawdą<ref>{{cytuj książkę |nazwisko=Świderski |imię=ks. dr Leonard |tytuł=Oglądały Oczy Moje |rok=2001 |miejsce=Rzgów |isbn = 83-916438-0-8 |strony = 79|cytat = Dobry człowiek gwałtownie zachorował na herby. I to czym prędzej! Biskupowi przysługuje zwyczajem herb, który sobie obiera, chociażby, jak Czesław, był ze stanu chłopskiego; jeśli z pochodzenia jest szlachcicem, zachowuje herb swoich antenatów. Otóż zirytowało mię, gdy Czesław najzupełniej serio kazał sobie zrobić herb "rodzinny" twierdząc, że matka jego była szlachcianką i że jej herbem jest "Prawdzic". Robienie siebie szlachcicem przez matkę - rzecz nie praktykowana - wydało mi się przykro śmiszne, zwłaszcza że wiedziałem, iż nieprawdziwego "Prawdzica" spreparował Czechowi dawny bibliotekarz w Płocku, człowiek zacny, ale trochę Figaro i typ "nadwornego" historyka z czasów Renesansu, ks. kan. Władysław Mąkowski.}}</ref><ref>{{cytuj książkę |nazwisko=Świderski |imię=ks. dr Leonard |tytuł=Oglądały Oczy Moje |rok=2001 |miejsce=Rzgów |isbn = 83-916438-0-8 |strony = 86|cytat = Oto, co kilka lat później napisze o nim jedna z płocczanek: "Księdza C. matka moja znała wyrostkiem, a matka jego nim została żoną młynarza, była pokojówką w domu moich dziadków, Hutten-Czapskich. Cóż, skok z wiatraka pod Ligowem na fotel biskupi zbyt był odległy, by niespowodował zawrotu słabej, widać, głowy".}}</ref>.
 
W trakcie dalszego urzędowania aktywnie, aczkolwiek bezskutecznie zabiegał o [[Biskupi warszawscy|Archidiecezję Warszawską]] administrowaną wówczas przez [[Stanisław Gall|biskupa Galla]]. Wiązała się z tym aktywna działalność w Episkopacie Polski. Za namową ówczesnego ojca duchownego [[Wyższe Seminarium Duchowne w Kielcach|kieleckiego seminarium duchownego]] [[Jan Jaroszewicz|Jana Jaroszewicza]] przeprowadził czystkę wśród kieleckiego duchowieństwa<ref>{{cytuj książkę |nazwisko=Świderski |imię=ks. dr Leonard |tytuł=Oglądały Oczy Moje |rok=2001 |miejsce=Rzgów |isbn = 83-916438-0-8 |strony = 91-92 |cytat = Uwieńczenie tych cudów - sławetna czystka: ni stąd, ni zowąd wyleci diecezialny dyrektor Akcji Katolickiej, ks. dr Antoni Sobczyński, z nim dyrektor stowarzyszeń młodzieżowych, ks. kan. Mieczysław Połoska, dalej biskup sufragan Franciszek Sonik, którym Kaczmarek szmyrga jak pies kotem, aż obrzydzenie patrzeć, traci swe umiłowane probostwo u św. Wojciecha, wreszcie w ciągu roku seminaryjskiego, a więc karnie, zostaje usunięty rektor duchownego seminarium, ks. prałat Józef Pawłowski.}}</ref>. Stanowiska stracili m.in.: ks. dr Antoni Sobczyński - Dyrektor Diecezjalnego Instytutu Akcji Katolickiej, dyrektor diecezjalnego stowarzyszenia młodzieży ks. kan. Mieczysław Połoska, zaś [[Franciszek Sonik|sufragana Sonika]] pozbawiono probostwa w [[Kościół św. Wojciecha w Kielcach|parafii pw. św. Wojciecha]] z którą był emocjonalnie związany. Ponadto ze stanowiska karnie usunął rektora seminarium duchownego ks. dra Józefa Pawłowskiego, posądzając go o [[homoseksualizm]]<ref>{{cytuj książkę |nazwisko=Świderski |imię=ks. dr Leonard |tytuł=Oglądały Oczy Moje |rok=2001 |miejsce=Rzgów |isbn = 83-916438-0-8 |strony = 92|cytat = Skądże ta burza? Jej początków szukać należy w znanych nam rozmowach brwileńskich oraz "u stóp Jasnogórskiej Pani", dalszych zaś faz - w nieustającej intrydze ks. Jaroszewicza, który w Brwilinie "nasz", w Kielcach "ich", w biskupim pałacu "nasz", w seminarium "ich" - zdaje się już wtedy mieć swój szeroko zakrojony plan działania: naprzód uprzątnąć niewygodnych dla siebie czy sobie niemiłych notablów kieleckiego duchowieństwa, potem uprzątnąć mnie, by wreszcie wykończyć samego Kaczmarka i usadowić się na jego miejscu, jak w seminarium bez ceregieli wtłoczył się na miejsce ks. rektora Pawłowskiego, notabene robiąc mu u biskupa opinię pederasty, czegom nie raz i nie dwa osobiście był nausznym świadkiem.}}</ref>.
 
=== Lata II wojny światowej ===