AZS PWSZ Nysa: Różnice pomiędzy wersjami

Usunięte 37 592 bajty ,  9 lat temu
Anulowanie wersji nr 28331715 autora 84.10.106.218 NPA z http://www.azsnysa.pl/strona.php?id_strony=23
(Anulowanie wersji nr 28331715 autora 84.10.106.218 NPA z http://www.azsnysa.pl/strona.php?id_strony=23)
 
== Historia ==
Klub Stal Nysa powstał w [[1948]] roku.
===Lata 1947-1967===
 
W [[1967]] drużyna awansowała na jeden rok do rozgrywek [[II liga polska w piłce siatkowej mężczyzn|II ligi]]. Ponowny awans do [[II liga polska w piłce siatkowej mężczyzn|II ligi]] wywalczono w [[1977]], jednak po zmianie regulaminu rozgrywek Stal Nysa ponownie powróciła do [[III liga polska w piłce siatkowej mężczyzn|III ligi]].
 
W [[1981]] Stal Nysa awansowała do [[II liga polska w piłce siatkowej mężczyzn|II ligi]], a w [[1986]] awansowała na jeden rok do [[I liga polska w piłce siatkowej mężczyzn|I ligi]]. Powrót do [[I liga polska w piłce siatkowej mężczyzn|I ligi]] nastąpił w [[1991]] roku. W [[1999]] drużyna zmieniła nazwę na KS Nysa, w [[2002]] na NKS Nysa i w [[2005]] na AZS PWSZ Nysa.
Nie wiemy czy to przypadek, ale faktem jest, że w dwudziestoleciu istnienia "Stali" drużyna siatkówki mężczyzn odniosła największy sukces w historii klubu i bez przesady można powiedzieć, że jest to największy sukces sportowy w całej historii Nysy i powiatu nyskiego. Zasługa to naturalnie ofiarnego zespołu, doskonałego trenera i wynik wytrwałej pracy sztabu działaczy.
 
Obecnie drużyna gra w [[I liga polska w piłce siatkowej mężczyzn|I lidze]].
 
Analizując drogę do sukcesu, trzeba cofnąć się do pierwszych lat po wyzwoleniu. Tak się jakoś szczęśliwie składa, że w Nysie zawsze były dobre drużyny piłki siatkowej, będące między sobą stałymi rywalami. Szukając początku sportu w Nysie trafiamy do ośrodka Szkoleniowego Energetyk, gdzie od pierwszych lat po wojnie lekcje wychowania fizycznego prowadzi wielki znawca i gorący entuzjasta sportu, magister Eryk Pasamonik. Z jego inicjatywy powstają przy szkole sekcje: lekkoatletyczna, gimnastyczna i przede wszystkim drużyna siatkówki. Zespół ten zasilał drugą w tym okresie drużynę w Nysie pod nazwą Ogniwo.
 
 
Założycielem tej drużyny byli Karol Jaworek i Kazimierz Ilnicki, wielcy miłośnicy tej pięknej gry i wytrwali jej propagatorzy. Wiele ludzi w Nysie pamięta, jak dwaj wyżej wymienieni entuzjaści każdą wolną chwilę spędzali z piłką na basenie lub stadionie, werbując umiejących grać w siatkę do gry w Ogniwie. W Stali w siatkówkę zaczęto grać tuż po zorganizowaniu klubu, z tym tylko, że była to gra niezorganizowana, a zawodnicy rekrutowali się z piłkarzy, którzy grę w siatkówkę traktowali jako sport uzupełniający.
 
 
Pierwsze kontakty drużyny "Dolnośląskich Zakładów Budowlanych Urządzeń Przemysłowych" miały miejsce w 1952 roku i dotyczyły drużyny Technikum Mechaniczno-Energetycznego w Nysie. Po ukończeniu Technikum przechodzą do DZBUP na tak zwane nakaz pracy Adam Jazienicki i Jaremi Głowacki. Razem z grupą zaawansowanych siatkarzy: Bronisławem Bednarskim, Zbigniewem Gajderowiczem, Adamem Błochem, Ryszardem Szostakiem i Władysławiem Kasprzyszakiem zabierają się energicznie do zmontowania i zarejstrowania zespołu. W tym samym czasie rozgrywane są spotkania sparingowe, w których mecz z Ogniwem przegrywamy dość wysoko, natomiast spotkanie towarzyskie z reprezentacją Technikum Mechanicznego, mimo formalnej przegranej, przyniosło sekcji wiele pożytku.
 
 
Zauważono w drużynie szkolnej kilka młodych talentów, których nie można było stracić z oczu. Kierownik drużyny, trener i zawodnik w jednej osobie Adam Jazienicki, przystępuje niezwłocznie do działania. W wyniku rozmów przeprowadzonych z zawodnikami i dyrekcją szkoły ustalono, że mogą oni występować w zespole "Stali" nie zrywając z drużyną szkolną. W ten sposób pozyskano Zdzisława Sikorskiego, zawodnika o dużym talencie i świetnych warunkach fizycznych, Władysława Albrychta i Dąbrowskiego - również dobrych zawodników.
 
 
Treningi z początku odbywały się w sezonie jesienno-zimowym w sali gimnastycznej Technikum Mechanicznego, zaś latem na stadionie Ogniwa. Rok 1953 to dalszy rozwój sekcji siatkowej, gdyż przybywają dalsze posiłki w osobach: inż. Zbigniew Gajderowicz, inż. Marian Samborski, Adam Woliński i Władysław Kotwiński, który grał w Stali przez jeden sezon. Taki skład zespołu pozwala dość szybko osiągnąć dobre rezultaty.
 
 
Na mistrzostwach zrzeszenia sportowego "Stal" we Wrocławiu zespół nasz nieoczekiwanie zajmuje 7 miejsce na 12 zespołów. Jeszcze większym sukcesem było powołanie Zdzisława Sikorskiego i Adama Jazienickiego do kadry ogólnopolskiej zrzeszenia sportowego "Stal". Było to duże osiągnięcie jeśli się zważy, że sekcja siatkówki miała jednoroczny staż. Jak wszędzie tak i w sekcji piłki siatkowej trwała wówczas fluktuacja wśród zawodników.
 
 
Z końcem 1953 opuszcza szeregi Stali trzech bardzo dobrych zawodników. Zdzisław Sikorski, jeden z najmocniejszych punktów drużyny, na polecenie władz szkoły do której uczęszcza, musi opuścić klub Stal i przenosi się do Opola, aby grać w barwach Szkolnego Zrzeszenia Zryw. Odchodzi Albrycht, który przenosi się do pracy w Dzierżoniowie i Dąbrowski, który wyjeżdża z Nysy.
 
 
W połowie lat pięćdziesiątych następuje wydarzenie, o którym od lat marzą kibice siatkarscy, fuzja sekcji piłki siatkowej Polonii ze Stalą. Z powodu słabych zasobów finansowych zarząd klubu Polonia decyduje się rozwiązać sekcję siatkówki. Doskonały siatkarz Polonii Tadeusz Biliński przenosi się do Stali Gorzów, a Jan Sękowicz do opolskiego Zrywu. Pozostali zawodnicy a w tej liczbie Tadeusz Jaworek, Kazimierz Ilnicki, Euzebiusz Woźniak, Eugeniusz Marczak i Czesław Bandas zgłaszają akces wstąpienia do Stali Nysa. Ówczesny zarząd przyjmuje ich bez wahania i od tej pory jesteśmy w posiadaniu drużyny o bardzo wyrównanym poziomie i mogącej zagrozić największym nawet asom. Pamiętny był pod koniec sezonu 1954/55 mecz z kandydatem do mistrza ligi okręgowej - Opolskim Zrywem. Stal grała bez obciążenia psychicznego, gdyż wynik tego spotkania niczego jej w sytuacji nie zmieniał. O tytule mistrza nie było już mowy, a 3 miejsca nikt nie mógł nam odebrać.
 
 
Trzeba dodać, że Zryw w tym czasie był w znakomitej formie. Składał się bowiem z najlepszych zawodników związków szkolnych nie tylko województwa opolskiego, ale i całej niemal polski. Po przeszło trzygodzinnym meczu, obfitującym w wiele dramatycznych momentów, zwycięstwo odnieśli nasi siatkarze, odbierając drużynie Zrywu na ich własnym terenie tytuł mistrza Opolszczyzny.
 
 
Oto jak dzisiaj wspominają te spotkanie Sikorski i Semkowicz - ówcześni zawodnicy Zrywu oraz Jaworek, Jazienicki, Woźniak, Bandas, Błoch, Marczak i Szostak - triumfatorzy tego pojedynku -"Był to jeden z najdłuższych i najpiękniejszych w naszej karierze". W skład naszego zespołu oprócz wyżej wymienionych zawodników wchodzili jeszcze Bednarski, Gajderowciz, Gajda i Samborski. Ten ostatni może być wzorem sportowca, który umiał pogodzić swoje hobby z pracą zawodową. Jeszcze tak niedawno pracownik naszego zakładu a dziś dyrektor Zjednoczenia Hutnictwa Szkła.
 
 
Po tym pamiętnym spotkaniu akcje Stali zwyżkują, a liczne zaplecze zawodników sprawia, że niemal nie odczuło się odejścia (w pełni formy) tak czołowych zawodników jak: Jazienicki, Gajderowicz, Błoch i Szostak. W roku 1966 wraca do klubu macierzystego Zdzisław Sikorski aby już w nim pozostać do dnia dzisiejszego.
 
 
Szturm młodzieży do naszej drużyny trwa nieprzerwanie i oto widzimy w 1956 roku Jana Rysia i Jerzego Jadczuka, uczniów nyskich szkół. W kilku spotkaniach gra też Stanisław Długosz, pełniący rolę kierownika drużyny. Dużym wzmocnieniem zespołu jest przyjście dwóch utalentowanych, młodych zawodników, wychowanków Startu Namysłów, mowa o Ryszardzie Siwku i Andrzeju Kaczmarku, którzy w okresie odbywania służby wojskowej grali w drugoligowym "Opolaninie".
 
 
Wszystko to dzieje się w okresie ustawicznych ataków naszego zespołu na pozycję lidera. Okazało się, że w piłce siatkowej trzeba prócz umiejętności, posiadać jeszcze tzw. łut szczęścia. Zabrakło go naszej drużynie podczas walk w Szopienicach o wejście do 2 ligi. Jako 100% faworyt wygraliśmy gładko ze Stalą Szopienice i kiedy zdawało się, że bramy 2 ligi otwierają się przed Stalą Nysa - uprzedziła nas Stal Szopienice. Chwila dekoncentracji wystarczyła, aby przegrać dwa kolejne mecze i stracić szanse na awans.
 
 
Po raz drugi zespół walczył o jeszcze wyższą premię - mianowicie awans do pierwszej ligi. Turniej odbył się prawdzie w Nysie, ale na drodze do awansu stanął bardzo dobry zespół Hutnik z Nowej Huty. Nawiasem mówiąc jest to obecnie czołowy zespół ekstraklasy. Pamiętny dla drużyny jest rok 1964, w którym wraca z wojska wychowanek Stali Jan Ryś. Pamiętny, bo z tej samej jednostki zgłasza się jeszcze 3 siatkarzy: Marian Klep, Tadeusz Wilk i Czesław Piskor.
 
 
Był to mocny zastrzyk dla drużyny, której stan po odejściu starszej generacji był mocno nadwyrężony. Z nie wymienionych zawodników przewinęli się jeszcze w Stali Rogulski, Baudisz, Łukaszewicz, Dereń, Wyrba i Misiarz, nie mówiąc o tych wszystkich, którzy uczestniczyli w treningach, czy też rozegrali jedno do dwóch spotkań. Dla uzupełnienia analizy kadry siatkarzy przewijających się przez klub w okresie 15 lat, warto nadmienić, że przed rokiem 1966 prowadzona była przez Andrzeja Kaczmarka drużyna juniorów, do której należeli: Jerzy Chmielowski, Jerzy Płaskonka, Zygmunt Dudek, Józek Cisak, Janusz Żukiewicz, Stanisław Manczak, Jerzy Chuchla, Jan Steciuk, Jan Jarosiński, Janusz Smagoń, Eugeniusz Lazar i Zbigniew Gorgoń.
 
 
Trenerami pierwszego zespołu byli: Adam Jazienicki - założyciel, zawodnik i trener zespołu w latach 1952-54, Karol Jaworek - zawodnik i trener zespołu żeńskiego i męskiego w latach 1954-60 z jednoroczna przerwą w 1956, Zdzisław Sikorski - zawodnik od 1952, a trener zespołu od 1956 do 1966, mgr Zygmunt Krzyżanowski - absolwent AWF w Warszawie - trener zespołu od 1966 do chwili obecnej. Kierownictwo sekcji, a później Zarządu sekcji piłki siatkowej pełnił od 1952 do 1966 Janusz Gwoździk. Sam będąc dawniej siatkarzem, doskonale rozumiał potrzeby młodszych kolegów. W czasie wyborów do nowego Zarządu składa w 1966 rezygnację z dalszego pełnienia tej funkcji, uzasadniając swój krok zwiększonymi obowiązkami służbowymi. W wyniku wyborów nowym kierownikiem zostaje Zdzisław Gepuchowicz. Kierownikami drużyny męskiej w czasie 15-sto letniego okresu byli: Adam Jazienicki, Bronisław Bednarski, Lesław Majewski, Euzebiusz Woźniak, Stanisław Długosz i Eugeniusz Marczak. Ten ostatni pełnił tę funkcję najdłużej. Oprócz normalnych spotkań w ramach kalendarzyka rozgrywek, klub stosunkowo wcześnie rozpoczął kontakty międzyokręgowe.
 
 
Jak już wspomniano, pierwsze kontakty tego typu rozpoczęły się w 1953, kiedy zespół wziął udział w mistrzostwach Polski Zrzeszenia Sportowego Stal we Wrocławiu. Uzyskano 7 miejsce co było dużym sukcesem, zwarzywszy, że grały tam drużyny z Olsztyna, Wrocławia i Katowic, a więc z ośrodków o dużych tradycjach siatkarskich. W tym samym sezonie Zespół bierze udział w turnieju o Puchar CRZZ w Bielsku. I tutaj osiągnięto dobry rezultat zajmując 4 miejsce.
 
 
W roku 1954 udział w tradycyjnym już turnieju o prymat wśród zespołów zrzeszenia sportowego Stal przynosi naszej drużynie 3 miejsce. Ponadto zespół nasz bierze dwukrotnie udział w turnieju o Puchar Dyrektora Zjednoczenia "CHEMAK" . W 1956 roku w Świdnicy zespół zdobywa pierwsze miejsce i przywozi puchar. W roku 1957 wyczyn zostaje powtórzony, z tym tylko, że drużyna nasza nie ponosi ani jednej porażki. Rozwój klubu, a co za tym idzie zwiększone fundusze, pozwalają nawiązywać również kontakty z zespołami zagranicznymi.
 
 
Pierwsze tego typu kontakty datują się w 1961 roku. Zespół siatkówki męskiej wyjeżdża na kilka spotkań do Czechosłowacji. Grają w Sumperku, Ołomuńcu i Marianskiej Udoli. W turnieju w ostatniej z wymienionych miejscowości zespół pewnie zdobywa pierwsze miejsce. W 1963 roku zespół zostaje zaproszony do wzięcia udziału w tradycyjnym Pucharze "Sanssousi" w Poczdamie. Turniej odbywa się w obsadzie międzynarodowej, a mianowicie: reprezentacja wojsk radzieckich, drużyna belgijska, zespół TSC Berlin i Stal Nysa. Po grze, stojącej na bardzo wysokim poziomie Stal wywalcza 2 miejsce za pierwszoligowym TSC Berlin.
 
 
W 1964 roku gościmy w Nysie zespół siatkarzy OTSB z Poczdamu. Organizujemy turniej, zapraszając do wzięcia w nim udziału KKS Kluczbork. Stal Nysa zdobywa pewnie pierwsze miejsce, drugie zajął zespół z Kluczborka, a trzecie zespół z NRD. W kolejnym tradycyjnym turnieju o Puchar Sanssousi, rozegranym w Poczdamie w 1965 roku biorą udział TSC Berlin, reprezentacja wojsk ZSRR, zespół OTSB Poczdam, drużyna belgijska i Stal Nysa. Pierwsze miejsce zajął TSC Berlin, drugie Stal Nysa, trzecie zespół ZSRR, czwarte Belgia, piąte Poczdam.
 
 
W 1966 roku gościmy w Nysie bardzo silny zespół "Buriewiestnik" z Kijowa. Do udziału w zorganizowanym w Nysie turnieju zaprosiliśmy drużynę pierwszoligowego Opolanina, który wywalczył pierwsze miejsce. Nasz zespół zajął drugie miejsce, goście z Kijowa trzecie. Planowany w roku 1967 wyjazd na turniej do Poczdamu został skreślony z kalendarza imprez naszego zespołu z powodu szczupłych zasobów finansowych klubu. XX rocznica istnienia Klubu Sportowego Stal została godnie uczczona przez siatkarzy, którzy jak gdyby koronując 15-letnie wysiłki swoich kolegów, awansują do 2 ligi.
 
 
Tego nie przewidywali nawet najwięksi optymiści. Siatkarze sprawili nam naprawdę przyjemną niespodziankę nie tylko przywożąc II-ligowe szlify, ale przede wszystkim zdobywając pierwsze miejsce w turnieju. Było to w dniach 10-14 maja w 1967 w Radomiu. Do finałowych bojów o awans do 2 ligi państwowej stanęło na neutralnym terenie 6 zespołów: Calisia Kalisz, Start Częstochowa, Gwardia Zielona Góra, Portowiec Gdynia, Resovia Rzeszów i Stal Nysa. Trzeba zaznaczyć, że nasz wyjazd do Radomia nie przypominał wyprawy po złote runo, gdyż zespół w przededniu wyjazdu na turniej osłabiony został powołaniem jednego zawodnika do wojska(Łukasiewicz).
 
 
Nasza droga do sukcesu przedstawiała się następująco: w trzecim meczu pierwszego dnia spotkaliśmy się z drużyną Calisia Kalisz. Spotkanie to nasi rozegrali w oszałamiającym tempie wygrywając 3-0 (15-0, 15-7,15-9). Na tak przekonywujące zwycięstwo złożyło się nie tylko lepsze przygotowanie kondycyjne, ale również lepsze wyszkolenie techniczne i nastawienie psychiczne. W drugim meczu przeciwnikami naszymi byli Gwardziści z Zielonej Góry. Wygraliśmy wprawdzie 3-1, ale spotkanie to należało do dramatycznych. Na skutek kryzysu psychicznego, jaki nawiedził niektórych zawodników zwycięstwo dosłownie uciekło by nam sprzed nosa.
 
 
W trzecim meczu z Resovia ujrzeliśmy jak gdyby inny zespół Stali. Wygraliśmy 3-0, nie dając rzeszowianom choćby cienia szansy. Ze zdumieniem obserwowaliśmy naszych zawodników w których wstąpił nowy duch. Stanowili w tym dniu zespół nie do pokonania. Groźnego przeciwnika spotkali nasi chłopcy w czwartym meczu. Był nim Portowiec Gdynia. Wygraliśmy mimo to 3-1, ale należy przypomnieć, że nasi zawodnicy mieli już za sobą 3 wygrane mecze i w zasadzie awans w kieszeni, co pozwoliło im grać bez obciążenia psychicznego.
 
 
Piąty mecz miał już tylko potwierdzić klasę naszej drużyny. Ze Startem Częstochowa wygraliśmy 3-1, ale już przed tym spotkaniem, zbieraliśmy gratulacje, za wejście do 2 ligi i zdobycie pierwszego miejsca w turnieju. Serdecznie gratulujemy naszej drużynie największego sukcesu w historii KS Stal Nysa. W zasadzie nie było wyraźnie słabych punktów. Na dobrą grę złożył się wysiłek i umiejętności całego zespołu.
 
 
Na pochwałę zasługuje rozwaga i dobre rozeznanie nowego kapitana zespołu Andrzeja Kaczmarka. Przypominamy nazwiska siatkarzy, bohaterów turnieju w Radomiu: Władysław Dereń, Marian Klęp, Czesław Piskor, Jan Ryś, Zdzisław Sikorski, Ryszard Siwek i Tadeusz Wilk. Rozgrywki mistrzowskie rozpoczną się z końcem października 1967 roku. Z niepokojem czekamy na rozpoczęcie bojów mistrzowskich.
 
 
Szczupła kadra doświadczonych zawodników pilnie potrzebuje wzmocnienia. Oczekiwany jest powrót z wojska naszego siatkarza Grajka. W obwodzie znajdują się jeszcze dwaj dobrze zapowiadający się zawodnicy, których trener mgr Krzyżanowski przygotowuje do gry w pierwszym zespole. Ponadto Uchwałą Zarządu Klubu wznowione zostają zajęcia z młodzieżą w Przyzakładowej Szkole Zawodowej. Nie bez powodu uważa się sekcję piłki siatkowej obok gimnastycznej za najmocniejszą sekcję w klubie, a Nysę za miasto dobrych siatkarzy.
 
 
Tekst pochodzi z książki - "XX-lecie Klubu Sportowego Stal - 1947-67"
 
===Lata 1970-1979===
 
 
Koniec lat 60 i początek 70 to dla nyskiej siatkówki odejście wybitnego polskiego trenera Zygmunta Krzyżanowskiego. Wraz z jego osobą zespół opuściło także kilku czołowych graczy. Nie pozostało to bez znaczenia dla osiąganych rezultatów. Nyska Stal opuściła szeregi drugoligowców na długich 9 sezonów. Kibice rozkochani w siatkówce na awans swojego zespołu czekali do roku 1977.I gdy wydawało się, że znów w Nysie będziemy gościć zespoły ze ścisłego zaplecza ekstraklasy...wprowadzono do regulaminu rozgrywek ograniczenie wiekowe dla zawodników, a ponieważ Stal miała zespół złożony w większości z siatkarzy 25-26 letnich, trzeba znów było się pożegnać z II ligą.
 
 
Kolejny szturm na zaplecze ekstraklasy, tym razem udany nastąpił w roku 1981.
 
 
===Lata 1980-1989===
 
 
Jest rok 1981 nyska Stal po kilkunastu latach spędzonych w 3 Lidze (Międzywojewódzkiej) uzyskuje awans do grona drugoligowców. Jako beniaminek w pierwszym sezonie występów na zapleczu ekstraklasy nysanie pod wodzą Andrzeja Kaczmarka zajmują VIII lokatę. Jednak już kolejny sezon przynosi nadspodziewanie dobre wyniki. 3 miejsce na zakończenie ligi i utrata możliwości awansu do siatkarskiej elity dopiero w końcówce sezonu rokują dobrze na przyszłość nyskiej siatkówki. Praktycznie od sezonu 1982/83 zaczyna się nowa era Stali Nysa. Czołowe lokaty w kolejnych sezonach (83/84 - VI miejsce, 84/85 - II miejsce) pozwalały realnie myśleć o pierwszym w historii awansie do 1 ligi męskiego zespołu siatkówki z Opolszczyzny (wcześniej w najwyższej lidze siatkarskiej występowały panie z Odry Opole). I to co przeczuwali kibice, działacze i zawodnicy w roku 1986 stało się faktem. Pierwszy awans do elity w bogatej historii Stali Nysa stał się faktem. Nysanie bezapelacyjnie wygrali drugoligowy sezon 1985/86, ponosząc w całych rozgrywkach tylko dwie porażki w Mielcu z tamtejszą Stalą 3-0 i w ostatniej rundzie u siebie z GKS Jastrzębie 3-2.
 
 
A tak opisywał to Tadeusz Wyspiański: "W czym leży tajemnica sukcesu? Trener uważa, że przełom nastąpił, kiedy do Nysy wrócił Jan Ryś - asystent trenera kadry narodowej Huberta Wagnera. Zastosowanie nowych metod treningowych, dostęp do nowinek dały, choć nie od razu, oczekiwany efekt. Stal już w sezonie 1982/83 była blisko awansu. Przegrała o włos, ale dziś z perspektywy widać, że nie ma tego złego, które by na dobre nie wyszło. Zespół nie stanowił kolektywu rywalizowało w nim kilka "frakcji", potworzyły się układy. Także klub nie był jeszcze organizacyjnie przygotowany do takiej niespodzianki. Dziś sytuacja jest diametralnie inna - można stwierdzić, że awans przyszedł w samą porę.
 
 
Andrzej Kaczmarek jest wyjątkowym trenerem - rzadka to sztuka prowadzić zespół od ligi międzywojewódzkiej do ekstraklasy. Kiedy w 1962 roku, razem z Ryszardem Siwkiem "zakotwiczyli" w Nysie nie przypuszczali zapewne, że im przypadnie rola wprowadzenia drużyny na krajowy szczyt. Oprócz Andrzeja Kaczmarka, Ryszarda Siwka, także Edward Kwieciński i Adam Lapowuchow - dziś nadający ton sekcji siatkówki - pierwsze kroki na parkiecie stawiali w Namysłowie. Grali tam u trenera "Tolka" Tomalewicza, którego wspominają z sentymentem, był tam dobry zespół, ale malutki klubik nie miał warunków na wyczyn. Nic dziwnego, że zawodnicy porozjeżdżali się po kraju by spotkać się po latach w Nysie. Andrzej Kaczmarek żartuje, że miał przyjemność kilka razy w różnych miastach "wchodzić" do II Ligi - w Kluczborku, Świdniku, grał w Opolaninie po drodze pomagając zakładaniu sekcji siatkówki żeńskiej w opolskim AZS-ie no i oczywiście w Nysie. "Poważna" nyska siatkówka zaczęła się w 1965 roku wraz z przyjściem do klubu trenera Zygmunta Krzyżanowskiego. W 1967 roku po raz pierwszy Nysa miała II ligę - w drużynie grali między innymi Jan Ryś, Ryszard Siwek, Tadeusz Wilk i mój rozmówca. Niestety trener Krzyżanowski, pożegnał się z Nysą, zespół zaczął się sypać, a grający jeszcze Andrzej Kaczmarek po raz pierwszy zetknął się z trenerskim fachem. Ponownie II liga była w 1977 roku - tylko przez jeden sezon i później znów przez kilka lat grał w lidze Międzywojewódzkiej.
 
 
W jesieni 1980 roku Andrzej Kaczmarek ponownie przejął drużynę. Już w następnym sezonie Stal razem z kędzierzyńskim Chemikiem dramatycznym turnieju w Częstochowie wywalczyła awans do II ligi. Z ówczesnego składu do dziś grają Adam Maślanka, Adam Lapowuchow i Ireneusz Marciniak. I już nie spadła - stalowcy zadomowili się na drugim froncie, a po klubowych "porządkach" i zrezygnowaniu z kilku czołowych zawodników (co też nieczęsto się zdarza) rozpoczęła się budowa nowej drużyny i przymiarki do ekstraklasy.
 
 
Dwa sezony były niezbyt udane - mówi Andrzej Kaczmarek - przyszli nowi zawodnicy, obniżyła się średnia wzrostu drużyny, drużyna nie była zbyt doświadczona i zgrana. Jednak i to przejściowe osłabienie miało swoje pozytywy - niższy zespół zmienił styl gry, zaczął preferować siatkówkę kombinacyjną, bardzo szybką. Przenoszenie do Nysy kadrowych nowinek także zaowocowało. Już w ubiegłorocznym sezonie po słabszym starcie tylko Stal potrafiła nawiązać walkę z faworyzowanym, naszpikowanym reprezentantami kraju Hutnikiem Kraków. Rok temu na drodze stanął Hutnik, w tym sezonie nie było już rywala, który potrafiłby zatrzymać Stal na drodze do I ligi.
 
 
Przez te lata klub dochował się grona własnych oddanych siatkówce działaczy. Ex-siatkarze Edward Kwieciński(sekretarz klubu), Ryszard Siwek(kierownik drużyny), Zdzisław Kiczyński(kierownik klubu) razem z zespołem nabierali doświadczenia. Od 18 lat związany ze Stalą wiceprezes do spraw szkolenia Kazimierz Orzeszyna, który twierdzi, że dobra gra drużyny i szybkie uzyskanie niemal pewności awansu dały zarządowi czas na poczynienie odpowiednich przygotowań do startu w I lidze. Stal nie chce wzorem innych beniaminków grać w ekstraklasie tylko przez jeden sezon. Jak mówi prezes czynione są starania w celu wzmocnienia zespołu, przedłużenia ławki. Jaki będzie ich finał okaże się dopiero w czerwcu, kiedy w siatkówce finalizuje się przejścia zawodników. - Przy czym - zastrzega się prezes - nie chcemy wzmacniać się na ślepo. Szukamy zawodników pasujących do stylu drużyny, którzy także swoim charakterem będą współgrać z pozostałymi. Poczynione też zostały kroki do poprawy warunków gry i uczestnictwa kibiców w naszych meczach. Nasza sala jest za ciasna. Niedługo rusza rozbudowa - przybędzie około 600 miejsc siedzących. Zawodnicy również będą mieli więcej miejsca do gry. Koniec prac zaplanowano na październik br.
 
 
Stal jest klubem zakładowym cały ciężar utrzymania sekcji ponoszą Zakłady Urządzeń Przemysłowych. Dzięki nim Stal ma dobre warunki do pracy, które nie zmieniły się nawet w trudnym dla sportu okresie na początku dekady. Awans osiągnięty został bez pomocy z zewnątrz ale I liga powinna być sprawą całej Nysy. Kazimierz Orzeszyna mówi, że klub wystąpił już do załóg nyskich przedsiębiorstw o udzielenie pomocy stosownej do możliwości i - jak na razie - apel ten spotyka się z pozytywną reakcją z ich strony. - Ostoją klubu - kontynuuje prezes - będzie nadal ZUP. Na tą firmę zawsze można liczyć, a my ze swojej strony nadal będziemy działać rzeczowo, po gospodarsku, pracując przy otwartej kurtynie. Podobnie zresztą współpracujemy z zawodnikami, między innymi dzięki regulaminowi premiowania. W tej sferze panuje pełna jasność - premiujemy za końcowy wynik, a nie za wygranie jednego, czy dwóch meczów. Dzięki temu zawodnicy mobilizowani są do pracy długofalowej, dążąc do określonego celu.
 
 
Trener Kaczmarek mówi, że miał po prostu szczęście. Spotkał na swej drodze fachowców wysokiej klasy, u których mógł wiele się nauczyć. Stąd wzięły się sprawdzone metody treningowe, które przydadzą się także w I lidze. Solidne przygotowanie przed sezonem plus duże już doświadczenie i co najważniejsze - chęć gry drużyny, w której jest kilku klasowych zawodników, pozwalają ją mierzyć wyżej, niż tylko utrzymanie się w lidze. Marciniak, Maślanka, Mynarski, Wójcik, Lapowuchow - to trzon drużyny. Duże nadzieje wiąże się z Orczykowskim, Rektorem, Włodarczykiem, jest młodzież. Ważne, że Stal ma swój styl, niewygodny dla rywali, pozwalający dyktować warunki na parkiecie."
 
 
Euforia po awansie skończyła się dość szybko. Jeszcze na zakończenie sezonu 1985/86 zapowiadano, że Stal zagości na pierwszoligowych parkietach na dłużej, że nie popełni tych samych błędów co inne kluby awansujące z 2 ligi. Jednak kibice mieli przyjemność oglądanie takich zespołów jak Legia Warszawa czy Stal Stocznia Szczecin zaledwie przez rok. Spadek do 2 ligi nastąpił wcześniej niż życzyliby sobie tego działacze, zawodnicy, a przede wszystkim wspaniali nyscy kibice. Tak po latach tamte wydarzenia komentuje Andrzej Kaczmarek "Klub nie był przygotowany do gry na tak wysokim szczeblu i po roku spadliśmy. Potem znowu awansowaliśmy i znowu zostaliśmy zdegradowani." Do pierwszej ligi Stal Nysa na dobre awansowała w roku 1991!
 
 
W bogatej historii lat osiemdziesiątych należy wymienić, iż Nysa gościła nie tylko zespoły pierwszej i drugiej ligi, nie tylko walczono o prymat w kraju czy krajowy puchar. W 1985 roku mieliśmy okazję obejrzeć w nyskiej hali kadrę narodową. Mecz został rozegrany 30 czerwca. Przeciwnikiem Polski B byli Włosi. Mecz był częścią międzynarodowego turnieju, w którym uczestniczyły także zespoły Kuby, Jugosławii, Czechosłowacji i Polski A.
 
 
===Lata 1990-2004===
 
 
Do trzech razy sztuka, chciałoby się napisać. Andrzej Kaczmarek i Stal Nysa w roku 1991 znalazła się już po raz trzeci w elicie. Poprzednie awanse kończyły się jednorocznym startem w ekstraklasie. Tym razem w klubie wszystko było dobrze zorganizowane, poukładane a przede wszystkim trener i zawodnicy dorośli do występów na najwyższym szczeblu rozgrywek. Rok 1991 był kolejnym przełomem w historii Stali Nysa, gdy dziesięć lat wcześniej Nysa awansowała do 2 ligi, kibice marzyli wtedy by zadomowić się w niej na dłużej, tym razem była to już ekstraklasa - marzenia były podobne, zostać w niej na dłużej. Sezon 1991/92 na długo zapadnie w pamięci nyskich kibiców, to co wydawało się niemożliwe jeszcze kilka lat wcześniej, stało się faktem. Nysa nie tylko utrzymała się w ekstraklasie, ale wywalczyła swój pierwszy medal mistrzostw Polski. Beniaminek z Nysy był objawieniem sezonu i na koniec rozgrywek uznał wyższość zaledwie dwóch AZS-ów z Olsztyna i Częstochowy. Brązowy medal rozbudził nadzieje kibiców na jeszcze lepsze występy a działaczy zobligował do jeszcze cięższej pracy. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Kolejny sezon i znowu bardzo wysoka - tym razem 4 pozycja.
 
 
O sezonach 1993/94, 1994/95 i 1995/96 można napisać w jednym zdaniu "Kaczmarek Show". Po wywalczeniu w dwóch pierwszych 3 i 4 miejsca do kolejnych rozgrywek Stal Nysa przystępowała w roli faworyta, a na pewno głównego kandydata do medalu. I nie zawiodła. A tacy zawodnicy jak Krzysztof Wójcik, Sławomir Gerymski, Janusz Bułkowski czy Zbigniew Żukowski na zawsze wpisali się do panteonu sław nyskiej siatkówki. Ich łupem padły dwa srebrne medale i jak dotąd najcenniejsze trofeum jakie w Nysie wywalczono - Puchar Polski. Sezon 1995/96 mógł być jeszcze lepszy, jednak po zdobyciu pucharu na początku roku 1996 - turniej finałowy z udziałem Stali Hochland Nysa, Espebepe Morza Szczecin, Yawalu AZS Częstochowa i GKS-u Płomień Sosnowiec, odbył się w hali przy ulicy Głuchołaskiej. Coś się w dobrze działającej maszynce zacięło. Stal mając pewne miejsce miejsce w czołowej czwórce grała na luzie i miała spokojnie wywalczyć jeden z medali. Jak się później okazało sezon ten był początkiem końca wielkich sukcesów Stali Nysa. Jeszcze w trakcie jego trwania kontuzji uległ Sławomir Gerymski, a zastępujący go Zbigniew Rektor mimo, że bardzo się starał nie sprostał wyzwaniu. Stal zdobyła Puchar i wywalczyła 4 miejsce, za GKS Płomień Sosnowiec, Legią Warszawa i wielkim przegranym sezonu częstochowskim AZS-em.
 
 
Na początku lat '90 Nysa prowadzona przez Andrzeja Kaczmarka odnosiła największe sukcesy. Jednak od końca sezonu 1995/96 można było zauważyć coraz większy kryzys. Nie tyle sportowy, co finansowy. Sponsoring w dużym stopniu ograniczyła firma Hochland, a na jej miejsce nie znaleziono godnego następcy. Nysa znalazła się na przeciwnym biegunie, w ciągu jednego sezonu z głównego faworyta stała się drużyną broniącą przed spadkiem. Z zespołu odszedł pierwszy rozgrywający Sławomir Gerymski, strata była na owe czasy podwójna. Nie dość, że "Geryma" zabrakło przy Głuchołaskiej, to na dodatek zasilił szeregi największego rywala Nysy kędzierzyńskiego Mostostostalu. Drugim wielkim nieobecnym został Krzysztof Wójcik, bardzo poważna kontuzja wyłączyła go z ukochanej przez niego dyscypliny na dwa sezony. W Nysie zabrakło dwóch ludzi od czarnej roboty. Efekt był natychmiastowy dopiero 7 miejsce, które uprawniało do gry w barażach. Nysanie rozbici wtedy psychicznie, nie radzący sobie w lidze mieli grać z bardzo mocnym wtedy 2 zespołem serii B - GKS Jastrzębie. I tu los po raz pierwszy uśmiechnął się do Stali. Reorganizacja ligi - powiększenie z 8 do 10 zespołów - nie tylko uratowało Andrzeja Kaczmarka i jego zespół, ale pozwoliło na przebudowę zespołu.
 
 
W sezonie 1997/98 kadra została poszerzona o rozgrywającego Kluchcińskiego, a także o środkowego Tomasza Palucha i przyjmującego Baranowskiego. Wtedy mieliśmy w zespole Gałeckiego, Rektora, Dymowskiego, Stancelewskiego, Boryczkę, Bułkowskiego Kurka i wcześniej wymienionych. Wszystko szło dobrze, do czasu gdy...kreowany na pierwszego rozgrywającego Kluchciński zerwał ścięgna Achillesa, a było to jeszcze przed pierwszymi spotkaniami ligowymi. Z ratunkiem naszej ekipie pośpieszył zawodnik wałbrzyskiego Chełmca Dariusz Ratajczak. Rzucony od razu na głęboką wodę, spisywał się nadzwyczaj dobrze. Już po kilku meczach widać było, że rozumie się z zespołem, potrafi swoim doświadczeniem i opanowaniem uspokoić grę. Co się źle zaczęło wspaniale się skończyło, 3 miejsce i pokonanie w walce o brąz naszpikowanej gwiazdami i bogatej drużyny Czarnych Radom było ukoronowaniem ciężkiej pracy. Gazety radomskie o tym wydarzeniu w swoich nagłówkach pisały: "Czarna rozpacz w Radomiu", "Zatopieni jak Titanic". Brązowy medal Nysy był dla wielu zaskoczeniem. Klub, który miał walczyć o utrzymanie był na podium. Kolejny rok był ostatnim w karierze trenerskiej Andrzeja Kaczmarka w roli pierwszego szkoleniowca Stali Nysa. 6 miejsce na zakończenie było faktycznym odzwierciedleniem możliwości ówczesnej ekipy.
 
 
W tym czasie klub z Nysy dwukrotnie startował w Europejskich Pucharach. Dzięki srebrnemu medalowi, jaki zdobyła Stal Nysa w sezonie 1993/94 w kolejnym nysanie mieli prawo startu w Pucharze CEV. Podopieczni Andrzej Kaczmarka w 1 rundzie zmierzyli się z drużyną z Chorwacji - Zeleznicarem Osijek. Pierwszy mecz, który odbył się w Nysie właściwie przesądził o awansie do kolejnej rundy. Stalowcy wygrali wysoko 3-0 i w rewanżu potrzebowali tylko seta by awansować dalej. Tak też się stało nysanie w Osijku prowadzili już 2-0, mając zapewniony awans nastąpiło rozluźnienie w szeregach naszej ekipy, stad kolejne 3 sety należały do gospodarzy spotkania.
 
 
W drugiej rundzie Stal Hochland Nysa trafiła na turecki Eczacibasi Stambuł. Pierwszy mecz odbył się 3 grudnia 1994 roku w Nysie. Dwa pierwsze sety tego pojedynku to popis gospodarzy, którzy rozbili Turków do 1 i 4. W kolejnym lepsi okazali się goście, wygrywając do 11. Czwarta i jak się okazała ostatnia partia należała ponownie do nysan, którzy wygrali ją do 11. Spotkanie rewanżowe, które rozegrano tydzień później w Stambule na długo zapadnie w pamięci kibiców. Po trzech setach na tablicy świetlnej widniał wynik 2-1 dla Eczacibasi. W tym momencie aby awansować do kolejnej rundy Stalowcy potrzebowali zdobyć 4 punkty w czwartej partii - niestety przegrali 15-3 i pożegnali się z Europejskimi rozgrywkami...
 
1994/95 - Puchar CEV
 
Runda 1:
 
05.11.1994 - Nysa : Stal Hochland Nysa - Zeleznicar Osijek 3-0 (15-6,15-2,15-6)
 
12.11.1994 - Osijek: Zeleznicar Osijek - Stal Hochland Nysa 3-2 (13-15,4-15,15-11,15-13,15-8)
 
Runda 2:
 
03.12.1994 - Nysa : Stal Hochland Nysa - Eczacibasi Stambuł 3-1 (15-1,15-4,12-15,15-11)
 
10.12.1994 - Stambuł: Eczacibasi Stambuł - Stal Hochland Nysa 3-1 (15-5,15-7,12-15,15-3)
 
Skład - Stal Hochland Nysa:
 
Andrzej Kaczmarek - trener, Sławomir Gerymski, Krzysztof Wójcik, Janusz Bułkowski, Zbigniew Żukowski, Ireneusz Frankiewicz, Mariusz Boryczka, Jacek Witek, Piotr Szczurek, Zbigniew Rektor, Andrzej Przybysz
 
 
Po raz drugi Stal wystąpiła w Europejskich Pucharach w sezonie 1996/97. Tym razem dzięki zdobyciu rok wcześniej Pucharu Polski mogliśmy zagrać w Pucharze Zdobywców Pucharów. Na starcie stanęło 16 zespołów, które podzielono na dwie 8 zespołowe grupy. System rozgrywek zakładał 1 spotkanie z grupowym rywalem. Po losowaniu okazało się, że w Nysie będziemy gościć Aris Saloniki, szwajcarski - MTV Nafels i niemiecki SCC Berlin - z tym ostatnim rywalem spotkanie zapowiadało się bardzo ciekawie, gdyż w ekipie z Berlina grało wówczas trzech Polaków - Waldemar Kasprzak, Waldemar Lesner i Marian Kardas. Ponadto trenerem berlińczyków był Polak - Andrzej Niemczyk, który w późniejszym czasie zdobył z reprezentacją Polski kobiet - Złoty Medal na Mistrzostwach Europy w Turcji 2003.
 
 
Niestety już pierwsze mecze pokazały, że nasi zawodnicy mimo poświęcenia i dużej woli walki nie odegrają większej roli w tych rozgrywkach. Pierwszym meczem było spotkanie we Francji, gdzie przegraliśmy ze Stade Poitevin Poitiers 3-0. Tydzień później gościliśmy w Nysie Aris Saloniki - już na 2 godziny przed spotkaniem próżno było szukać wolnego miejsca na hali. Z tamtego meczu oprócz wspaniałego dopingu, kibice zapamiętają także niesamowitego Bułgara - Ganeva, który z jednej strony był nie do zatrzymania, a z drugiej jego blok stanowił ścianę nie do przejścia. Kolejnymi spotkaniami były mecze w Biełgorodzie i na Wyspach Kanaryjskich w Las Palmas. Jedynym meczem, który wygraliśmy w tych rozgrywkach było ostatnie spotkanie grupowe w Nysie ze szwajcarskim - Nafels.
 
 
Ostatnie lata począwszy od roku 1999 to dla Nysy walka o byt, zmiany na stanowisku trenera i przede wszystkim wielkie kłopoty organizacyjne i finansowe. Aby ratować siatkówkę w Nysie zniknęła z nazwy zespołu tak wielbiona przez kibiców nazwa Stal. Zespół przez dwa sezony grał pod szyldem KS Nysa kończąc rozgrywki na 7 i 8 miejscu. Działacze tłumaczyli zmianę w strukturach organizacyjnych chęcią uzdrowienia nyskiej siatkówki i znalezienia dla niej mocnego sponsora. Niestety nie przyniosło to zamierzonych efektów, kolejne firmy odmawiały współpracy i gdy wydawało, się że po 11 latach gry na najwyższym poziomie Nysa zniknie z polskiej mapy siatkarskiej. Wokół klubu zebrała się garstka ludzi chcących ratować tą piękną historię. W roku 2002 założono stowarzyszenie NKS Nysa, rolę trenera pierwotnie powierzono Jerzemu Salwinowi, w trakcie rozgrywek zespół prowadzili jeszcze Sławomir Gerymski i Janusz Bułkowski. Celem było utrzymanie. Stało się to faktem dopiero po rozegraniu maksymalnej ilości spotkań barażowych - ostatni mecz z Górnikiem Radlin oglądał nadkomplet publiczności, a atmosfera przypominała tą z połowy lat '90-tych, kiedy to walczyliśmy o najwyższe cele. Oby to było zwiastunem powrotu do lat świetności.
 
 
Sezon 2003/04. W ekipie zaszły istotne zmiany. Pierwszą i chyba najważniejszą sprawą dla nyskich kibiców jest fakt, że prezes klubu pan Dariusz Pięt w wywiadzie dla jednej z gazet przyznał, że Nysa ma zapięty już budżet na najbliższy sezon. Pod względem sportowym klub wygląda zdecydowanie lepiej niż w ubiegłym sezonie. Z zespołu odeszli tacy zawodnicy jak Rosa, Dymowski, Lach, Gerymski. Karierę zdecydował się zakończyć Janusz Bułkowski. Jednak na ich miejsce ściągnięto kilku obiecujących graczy. Środek w nyskim zespole tworzyli ambitny Kudłacik, doświadczony Jakub Markiewicz i jeden z wychowanków Stali Nysa - Marek Kucharski (do czasu, gdy nie został poważnie kontuzjowany). Na libero występował wychowanek nyskiego Mechanika - Piotr Gacek. W ataku grał Marcin Kasprzak i kreowanego na przyszłą gwiazdę Polskiej Ligi Siatkówki i reprezentacji Polski Adrian Patucha. Rozegranie to niedoceniany dotąd Maciończyk i młody Syguła, w grudniu do zespołu dołączył także Filip Szewczyk. Jednak najsilniejszą naszą formacją było przyjęcie zagrywki. Doświadczony Adam Kurek, ograni w ligowych bojach Michał Jaszewski i Piotr Łuka i przede wszystkim największa gwiazda zespołu Arkadiusz Olejniczak - mistrz świata juniorów. Trenerem zespołu był Włodzimierz Madej - współpracownik Grzegorza Rysia w kadrze juniorów, która w 2003 roku zdobyła złoty medal Mistrzostw Świata. NKS Nysa z nowym trenerem i przebudowanym składem zajęła 7 lokatę w końcowej klasyfikacji. Wynik ten w pełni odzwierciedlał stan umiejętności siatkarzy, a także zasobność klubowej kasy. Nysanie często zaskakiwali swoich kibiców. Stali się zespołem nieobliczalnym. Wspaniałe spotkania w Bełchatowie ze Skrą czy z Sosnowcem i Częstochową w Nysie przeplatali wpadkami z Warszawą czy Bielskiem. Ważnym faktem do odnotowania był awans do finałowej czwórki Pucharu Polski. W turnieju w Bełchatowie Nysanie skazywani na pożarcie, godnie zaprezentowali się z mocniejszą kadrowo Skrą, przez co zebrali pochwały i mogli wracać do Nysy z podniesionymi głowami.
 
== Sukcesy ==
29 353

edycje