Wikipedysta:Grzech62/brudnopis: Różnice pomiędzy wersjami

brak opisu edycji
(Nowa strona: '''Zygmunt Kurczyński , rzeźbiarz ,''' '''ur.1883r. we Lwowie zm.11.03.1954r. we Wrocławiu ,herbu Półtora Krzyża,''' Uczeń Rodina ,w...)
 
 
'''Zygmunt Kurczyński , rzeźbiarz ,'''
 
'''ur.1883r. we Lwowie zm.11.03.1954r. we Wrocławiu ,herbu Półtora Krzyża,'''
 
Uczeń Rodina ,wybitny przedstawiciel rzeźby secesyjnej.
Autor kilkuset rzeźb ,płaskorzeźb, popierś, fasad budynków (m.in Opera lwowska) oraz pomników na cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie ,obrońca Lwowa w wojnie polsko-bolszewickiej ,radca miejski we Lwowie, pierwszy prezes Związku Artystów Plastyków we Wrocławiu , jeden z założycieli Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu.
 
Jego rzeźby charakteryzowała niezwykła lekkość dłuta nabyta m.in podczas studiów w Paryżu. Niezwykle ceniony przed wojną w kręgach artystycznych Lwowa.Był wziętym rzeźbiarzem wykonującym znaczące, pełne artyzmu i poetyki pomniki na lwowskiej , łyczakowskiej nekropolii.Fotografie jego prac z tego okresu znaleźć można w opracowaniach dotyczących rzeźb cmentarza łyczakowskiego.
Jedyny Polak posiadający w okresie powojennym prawo wystawiania w Salonie Paryskim.
 
Obok posiadanego kunsztu rzeźbiarskiego był Kurczyński człowiekiem barwnym ,pełnym humoru i ciepła . Słynął z dowcipów zaskakujących przyjaciół i nietuzinkowych bon motów.
Dworek w Zimnej Wodzie pod Lwowem to jego ukochane miejsce pracy artystycznej ale też gościnny dach dla żywiołowych spotkań lwowskiej bohemy.
Wielki patriota , miłośnik Lwowa , piłsudczyk.
Wydał własnym sumptem antologię piłsudczykowskiej pieśni żołnierskiej " Relutońskie piosenki obozowe" ,Lwów 1919. wznowione rok później nakładem lwowskiej Drukarni Prasowej.
 
W roku 1920 wraz małoletnimi synami - Arturem i Stanisławem bronił na barykadzie polskości Lwowa.
Wierny kibic lwowskiej Pogoni. Przez jakiś czas sąsiadami Kurczyńskiego była rodzina Górskicch , z której wywodził sie legendarny, nieżyjący trener Kazimierz Górski.
 
W roku 1918 Gazeta Lwowska ( wyd. z 22 września)- w posiadaniu Biblioteki Jagiellońskiej- zamieszcza , piórem '''Artura Schrodera''', krytyka , obszerną relację z wizyty w pracowni młodego Kurczyńskiego.Krytyk niekonsekwentnie podaje nazwisko rzeźbiarza pisząc o nim raz "Kurczyński" a raz "Korczyński" . Ta literówka w nazwisku wróci po wielu latach o czym w dalszej części artykułu.
Rzeźbiarz mówi krytykowi m.in.:
 
Uczeń Rodina ,wybitny przedstawiciel rzeźby secesyjnej. Autor kilkuset rzeźb ,płaskorzeźb, popierś, fasad budynków (m.in Opera lwowska) oraz pomników na cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie ,obrońca Lwowa w wojnie polsko-bolszewickiej ,radca miejski we Lwowie, pierwszy prezes Związku Artystów Plastyków we Wrocławiu , jeden z założycieli Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu.
Jego rzeźby charakteryzowała niezwykła lekkość dłuta nabyta m.in podczas studiów w Paryżu. Niezwykle ceniony przed wojną w kręgach artystycznych Lwowa.Był wziętym rzeźbiarzem wykonującym znaczące, pełne artyzmu i poetyki pomniki na lwowskiej , łyczakowskiej nekropolii.Fotografie jego prac z tego okresu znaleźć można w opracowaniach dotyczących rzeźb cmentarza łyczakowskiego. Jedyny Polak posiadający w okresie powojennym prawo wystawiania w Salonie Paryskim.
Obok posiadanego kunsztu rzeźbiarskiego był Kurczyński człowiekiem barwnym ,pełnym humoru i ciepła . Słynął z dowcipów zaskakujących przyjaciół i nietuzinkowych bon motów. Dworek w Zimnej Wodzie pod Lwowem to jego ukochane miejsce pracy artystycznej ale też gościnny dach dla żywiołowych spotkań lwowskiej bohemy. Wielki patriota , miłośnik Lwowa , piłsudczyk. Wydał własnym sumptem antologię piłsudczykowskiej pieśni żołnierskiej " Relutońskie piosenki obozowe" ,Lwów 1919. wznowione rok później nakładem lwowskiej Drukarni Prasowej.
W roku 1920 wraz małoletnimi synami - Arturem i Stanisławem bronił na barykadzie polskości Lwowa. Wierny kibic lwowskiej Pogoni. Przez jakiś czas sąsiadami Kurczyńskiego była rodzina Górskicch , z której wywodził sie legendarny, nieżyjący trener Kazimierz Górski.
W roku 1918 Gazeta Lwowska ( wyd. z 22 września)- w posiadaniu Biblioteki Jagiellońskiej- zamieszcza , piórem '''Artura Schrodera''', krytyka , obszerną relację z wizyty w pracowni młodego Kurczyńskiego.Krytyk niekonsekwentnie podaje nazwisko rzeźbiarza pisząc o nim raz "Kurczyński" a raz "Korczyński" . Ta literówka w nazwisku wróci po wielu latach o czym w dalszej części artykułu. Rzeźbiarz mówi krytykowi m.in.:
"Wy ,którzy ślęczycie nad biurkami , więcej znacie to słońce z własnych poezyj niż z rzeczywistości.Zamiast pisać o moich rupieciach machnij coś o tem przecudnem słońcu jesieni jakiego nigdzie nie ma w takiej krasie jak w Polsce"
Lwowska '''"Gazeta Poranna - Ilustrowana Kronika Tygodniowa"''' z 3 sierpnia 1931r.( egzemplarz w posiadaniu autora artykułu) obok zamieszczenia fotografii rzeźb Kurczyńskiego pisze o nim :( pisownia oryginalna , galicyjska)
 
" Lwowianin z krwi i kości , jeden z tych nielicznych artystów , którzy zostali wierni naszemu miastu i nie dali się skusić wdziękom Syreny. Pomnożyciel naszego życia kulturalnego obok sędziwego Wojtowicza jedyny reprezentant lwowskiej rzeźby. Tylko w czasie wczesnej młodości sprzeniewierzył się Lwowowi na szereg lat lecz zaraz po ukończeniu studjów w Akademii Krakowskiej i w Paryżu powrócił do rodzinnego gniazda, w które wrósł tak silnymi korzeniami.Twarda jest dola rzeźbiarza w Polsce , tak twarda jak i jego ręce, kujące w marmurze , bo jak powiadają "trzech było synów u matki-dwóch było mądrych a trzeci został rzeźbiarzem". Ażeby się trzymać na powierzchni trzeba mieć mocne bary i pogodę ducha. Darów tych nie poskąpił los Kurczyńskiemu. Jego pogodny ,nieco sarkastyczny humor ozłaca życie własne i licznych przyjaciół. Jego energia , inicjatywa i wieczna bojowość są tym elementem otrzeźwiającym w sennem nieco życiu lwowskich plastyków, dla których umie wywalczyć wszystko , wiedząc gdzie i w co trzeba uderzyć. Ten mocny człowiek , ten artysta o żywiołowym rozmachu twórczym , autor tylu pomników- gigantów , karjatyd i monumentalnych plafonów j. np. prześliczna historja chleba w fabryce "Merkury" w 24 olbrzymich płaskorzeźbach bijących siłą ekspresji i kompozycji , potrafi również dawać dzieła delikatnej ręki , subtelne, przeduchowione , prześwietlone tęsknotą j. np. te liczne znane nam wystaw główki i popiersia kobiece i rozmodlone Madonny. W dzisiejszym dodatku reprodukujemy dwie tego samego typu rzeźby Kurczyńskiego z ostatniej wystawy z pałacu sztuki , z których jedną p. t. "Uśmiech" zakupiło miasto Lwów do swojej galerji. I dobrze się stało , bo jest to dzieło pierwszorzędnej wartości artystycznej . Trzeba być mistrzem nie lada , ażeby utrwalić w rzeźbie to przedziwne , wewnętrzne światło uśmiechu , mowę tajemnych głębin duszy ludzkiej. Ta przepiękna rzeźba woła aż o uwiecznienie jej w alabastrze , bo w tym dopiero materjale rozkwitłaby w całej pełni jej nieskazitelność. I kiedyś po wiekach, niejeden człowiek smutny , piłby zachwyconemi oczyma światło tego uśmiechu , szukając w nim ukojenia"
Lwowska '''"Gazeta Poranna - Ilustrowana Kronika Tygodniowa"''' z 3 sierpnia 1931r.( egzemplarz w posiadaniu autora artykułu) obok zamieszczenia fotografii rzeźb Kurczyńskiego pisze o nim :( pisownia oryginalna , galicyjska)
Wybuch II Wojny Światowej zastał Kurczyńskiego w pełni sił twórczych i w apogeum sukcesów rzeźbiarskich. Zmuszony do ukrywania się przed władzami sowieckimi we wrześniu 1939r. opuszcza swój dworek , który staje się ofiarą grabieży. Bezpowrotnie giną bogate archiwa, szkice i rzeźby , kolekcja obrazów Szkoły Paryskiej i dzieła artystów-przyjaciół otrzymane przez niego w darze.
 
O tragiźmie tych dni niech świadczy fakt , że na wieść o rychłym wkroczeniu Armii Czerwonej żona Kurczyńskiego - Domicela "ratuje " dorobek męża wynosząc rzeźby z pracowni i topiąc je w paradnym stawiku w ogrodzie domostwa.
''" Lwowianin z krwi i kości , jeden z tych nielicznych artystów , którzy zostali wierni naszemu miastu i nie dali się skusić
Zawierucha wojenna rzuciła Kurczyńskiego ,wraz z wieloma lwowiakami, w czerwcu 1945 r. do Wrocławia gdzie od razu przystąpił do organizowania życia artystycznego miasta.Osiadłszy na Sępolnie większość czasu spędzał wśród przyjaciół artystów m.in w ukochanej restauracji "Fonsik" w pobliżu wrocławskiego Rynku.Do końca życia nosił się z fasonem . Czarna peleryna , czarny beret "na bakier" i niedbale zarzucony szal kontrastowały z szarością ruin zniszczonego Wrocławia. Niezwykłe poczucie humoru , szczerość i ciepło gromadziły wokół niego artystów , birbantów ,oryginałów. Był bohaterem wielu ówczesnych anegdot z życia miasta.Kompletnie nie orientował się w rzeczywistości powojennej gospodarki a swojej gosposi potrafił dać na codzienne zakupy równowartość przeciętnej wypłaty. Co innego się dla niego liczyło. Żył, mógł rzeźbić, mógł być wśród ludzi...
wdziękom Syreny. Pomnożyciel naszego życia kulturalnego obok sędziwego Wojtowicza jedyny reprezentant lwowskiej rzeźby.
Wrocławski artysta '''Andrzej Will''' w cyklu " Przyjaciele i znajomi Andrzeja willa" tak wspominał Kurczyńskiego w piątkowo-niedzielnym wydaniu '''Wieczoru Wrocławia''' z 11-13 września 1987 r. :
Tylko w czasie wczesnej młodości sprzeniewierzył się Lwowowi na szereg lat lecz zaraz po ukończeniu studjów w Akademii Krakowskiej i w Paryżu powrócił do rodzinnego gniazda, w które wrósł tak silnymi korzeniami.Twarda jest dola rzeźbiarza w Polsce , tak twarda jak i jego ręce, kujące w marmurze , bo jak powiadają "trzech było synów u matki-dwóch było mądrych a trzeci został rzeźbiarzem". Ażeby się trzymać na powierzchni trzeba mieć mocne bary i pogodę ducha. Darów tych nie poskąpił los Kurczyńskiemu. Jego pogodny ,nieco sarkastyczny humor ozłaca życie własne i licznych przyjaciół. Jego energia , inicjatywa i wieczna bojowość są tym elementem otrzeźwiającym w sennem nieco życiu lwowskich plastyków, dla których umie wywalczyć wszystko , wiedząc gdzie i w co trzeba uderzyć. Ten mocny człowiek , ten artysta o żywiołowym rozmachu twórczym , autor tylu pomników-
''"Artysta rzeźbiarz , lwowiak , uczeń Rodina-jedyny Polak , który w okresie powojennym miał prawo wystawiania w Salonie Paryskim. Zjawił się we Wrocławiu w 1945 roku i włączył natychmiast do naszych starań o utworzenie Związku.( chodzi o ZAP-przyp. autora)Kurczyński był we Lwowie radcą miejskim , miał duże doświadczenie , znał dobrze mechanizmy funkcjonowania miejskich organizmów. Na styczniowym walnym zebraniu wybraliśmy go prezesem Związku Artystów Plastyków we Wrocławiu. Ja zostałem sekretarzem wiec odtąd byliśmy w stałym kontakcie. Dobrze poznałem egzotyczne wtedy dla mnie lwowskie zwyczaje i obyczaje , uroczy język , "śniadanka u Fonsia"
gigantów , karjatyd i monumentalnych plafonów j. np. prześliczna historja chleba w fabryce "Merkury" w 24 olbrzymich płaskorzeźbach bijących siłą ekspresji i kompozycji , potrafi również dawać dzieła delikatnej ręki , subtelne, przeduchowione , prześwietlone tęsknotą j. np. te liczne znane nam wystaw główki i popiersia kobiece i rozmodlone Madonny. W dzisiejszym dodatku
Po wojnie Kurczyński nie wrócił już do indywidualnych , zrodzonych z potrzeby serca prac rzeźbiarskich. Może brakowało mu zapachu lwowskiego powietrza, zaśpiewu lwowskiej ulicy , humoru lwowskich batiarów , ulubionej pracowni na tyłach dworku? Zajął się prezesowaniem Związkowi Artystów Plastyków , wykładami na ASP ( żywot akademika był krótki bo mierziła go dyscyplina uczelni oraz rodzący się nakazowy socrealizm) i wykonywał prace rzeźbiarskie w podnoszącym się ze zniszczeń Wrocławiu.To w tym okresie odtwarza m.in. sztukaterie na fasadzie wrocławskiego ratusza i rzeźbi lwy na Placu (ówczesnym) 1-go Maja.Wrocławski okres pracy twórczej Kurczyńskiego owocował prawdopodobnie tylko jedną wystawą indywidualną.Uczestniczył w posiedzeniach pierwszej Komisji oceniającej projekty budynku Panoramy racławickiej i był jednym z inicjatorów udostępnienia dzieła we Wrocławiu. Lata stalinizmu na wiele lat zniweczyły te działania.
reprodukujemy dwie tego samego typu rzeźby Kurczyńskiego z ostatniej wystawy z pałacu sztuki , z których jedną p. t. "Uśmiech"
zakupiło miasto Lwów do swojej galerji.
I dobrze się stało , bo jest to dzieło pierwszorzędnej wartości artystycznej . Trzeba być mistrzem nie lada , ażeby utrwalić
w rzeźbie to przedziwne , wewnętrzne światło uśmiechu , mowę tajemnych głębin duszy ludzkiej. Ta przepiękna rzeźba woła aż o uwiecznienie jej w alabastrze , bo w tym dopiero materjale rozkwitłaby w całej pełni jej nieskazitelność. I kiedyś po wiekach,
niejeden człowiek smutny , piłby zachwyconemi oczyma światło tego uśmiechu , szukając w nim ukojenia"
''
 
Wybuch II Wojny Światowej zastał Kurczyńskiego w pełni sił twórczych i w apogeum sukcesów rzeźbiarskich. Zmuszony do ukrywania się przed władzami sowieckimi we wrześniu 1939r. opuszcza swój dworek , który staje się ofiarą grabieży.
Bezpowrotnie giną bogate archiwa, szkice i rzeźby , kolekcja obrazów Szkoły Paryskiej i dzieła artystów-przyjaciół otrzymane przez niego w darze.
 
O tragiźmie tych dni niech świadczy fakt , że na wieść o rychłym wkroczeniu Armii Czerwonej żona Kurczyńskiego - Domicela "ratuje " dorobek męża wynosząc rzeźby z pracowni i topiąc je w paradnym stawiku w ogrodzie domostwa.
 
Zawierucha wojenna rzuciła Kurczyńskiego ,wraz z wieloma lwowiakami, w czerwcu 1945 r. do Wrocławia gdzie od razu przystąpił do organizowania życia artystycznego miasta.Osiadłszy na Sępolnie większość czasu spędzał wśród przyjaciół artystów m.in w ukochanej restauracji "Fonsik" w pobliżu wrocławskiego Rynku.Do końca życia nosił się z fasonem . Czarna peleryna , czarny beret "na bakier" i niedbale zarzucony szal kontrastowały z szarością ruin zniszczonego Wrocławia. Niezwykłe poczucie humoru , szczerość i ciepło gromadziły wokół niego artystów , birbantów ,oryginałów. Był bohaterem wielu ówczesnych anegdot z życia miasta.Kompletnie nie orientował się w rzeczywistości powojennej gospodarki a swojej gosposi potrafił dać na codzienne zakupy równowartość przeciętnej wypłaty. Co innego się dla niego liczyło. Żył, mógł rzeźbić, mógł być wśród ludzi...
 
Wrocławski artysta '''Andrzej Will''' w cyklu " Przyjaciele i znajomi Andrzeja willa" tak wspominał Kurczyńskiego w piątkowo-niedzielnym wydaniu '''Wieczoru Wrocławia''' z 11-13 września 1987 r. :
 
''"Artysta rzeźbiarz , lwowiak , uczeń Rodina-jedyny Polak , który w okresie powojennym miał prawo wystawiania w Salonie Paryskim. Zjawił się we Wrocławiu w 1945 roku i włączył natychmiast do naszych starań o utworzenie Związku.( chodzi o ZAP-przyp. autora)Kurczyński był we Lwowie radcą miejskim , miał duże doświadczenie , znał dobrze mechanizmy funkcjonowania miejskich organizmów. Na styczniowym walnym zebraniu wybraliśmy go prezesem Związku Artystów Plastyków we Wrocławiu. Ja zostałem sekretarzem wiec odtąd byliśmy w stałym kontakcie. Dobrze poznałem egzotyczne wtedy dla mnie lwowskie zwyczaje i obyczaje , uroczy język , "śniadanka u Fonsia"
''
 
Po wojnie Kurczyński nie wrócił już do indywidualnych , zrodzonych z potrzeby serca prac rzeźbiarskich. Może brakowało mu zapachu lwowskiego powietrza, zaśpiewu lwowskiej ulicy , humoru lwowskich batiarów , ulubionej pracowni na tyłach dworku?
Zajął się prezesowaniem Związkowi Artystów Plastyków , wykładami na ASP ( żywot akademika był krótki bo mierziła go dyscyplina uczelni oraz rodzący się nakazowy socrealizm) i wykonywał prace rzeźbiarskie w podnoszącym się ze zniszczeń Wrocławiu.To w tym okresie odtwarza m.in. sztukaterie na fasadzie wrocławskiego ratusza i rzeźbi lwy na Placu (ówczesnym) 1-go Maja.Wrocławski okres pracy twórczej Kurczyńskiego owocował prawdopodobnie tylko jedną wystawą indywidualną.Uczestniczył w posiedzeniach pierwszej Komisji oceniającej projekty budynku Panoramy racławickiej i był jednym z inicjatorów udostępnienia dzieła we Wrocławiu. Lata stalinizmu na wiele lat zniweczyły te działania.
 
Pochowano Zygmunta Kurczyńskiego na cmentarzu na wrocławskim Sępolnie . W ewidencji elektronicznej cmentarza figuruje jako "Korczyński". Cóż... oficjalna strona rzeczywistości nigdy artysty specjalnie nie pasjonowała.
Jednym z nielicznych naukowców współczesnych zajmujących się dorobkiem Zygmunta Kurczyńskiego jest historyk Uniwersytetu Opolskiego Profesor '''Stanisław Nicieja''' . W artykule zamieszczonym w NTO a dotyczącym głośnej tzw."sprawy Gorgonowe" pisze o nim :
" Zapomniany wielki rzeźbiarz Zygmunt Kurczyński (...) to jedna z najwspanialszych postaci polskiej rzeźby. Trudno przecenić jego zasługi dla ozdobienia Lwowa. Niestety, zapomniany i niedoceniony. Na jego biografię natknąłem się przypadkowo przed wielu laty i od tej pory bardzo się nim interesuję. Na szczęście już nie tylko ja jeden, bo również wybitny ukraiński historyk sztuki Jurij Biriulow tropi jego ślady we Lwowie. Udało mu się nawet ustalić, że artysta ten ozdobił Lwów około 400 rzeźbami, płaskorzeźbami, reliefami, pomnikami, sztukaterią."
Jednym z nielicznych naukowców współczesnych zajmujących się dorobkiem Zygmunta Kurczyńskiego jest historyk Uniwersytetu Opolskiego Profesor '''Stanisław Nicieja''' . W artykule zamieszczonym w NTO a dotyczącym głośnej tzw."sprawy Gorgonowe" pisze o nim :
Dorobkiem Zygmunta Kurczyńskiego zajmuje się także lwowski historyk sztuki Jurij Birulow http://pl.wikipedia.org/wiki/Jurij_Biriulow autor opracowania „Zygmunt Kurczyński i jego dzieła rzeźbiarskie we Lwowie " Niewątpliwie dorobek artystyczny tego rzeźbiarza domaga się gruntownego opisania , skatalogowania istniejących rzeźb, poczynienia dokumentacji fotograficznej.
 
W zakamarkach piwnic lwowskiej Galerii Miejskiej lub w innym nieznanym obecnie miejscu we Lwowie zapewne znajdują się rzeźby Kurczyńskiego jednak autorowi niniejszego artykułu nie dane było do nich dotrzeć.Próby dotarcia do nich jednak zostaną na nowo podjęte... Miejsce tych prac jest we Lwowie, tam tworzył i to miasto ukochał. Należy jednak przywrócić Zygmuntowi Kurczyńskiemu miejsce jakie winien zajmować w panteonie artystów kształtujących polską spuściznę artystyczną. Życie Kurczyńskiego stanowić może także kanwę opowieści o losie wielu lwowskich Polaków - artystów , których dzieła zapomniano a heroizm postawy pozostał niedoceniony.
" Zapomniany wielki rzeźbiarz
Zygmunt Kurczyński (...) to jedna z najwspanialszych postaci polskiej rzeźby. Trudno przecenić jego zasługi dla ozdobienia Lwowa. Niestety, zapomniany i niedoceniony. Na jego biografię natknąłem się przypadkowo przed wielu laty i od tej pory bardzo się nim interesuję. Na szczęście już nie tylko ja jeden, bo również wybitny ukraiński historyk sztuki Jurij Biriulow tropi jego ślady we Lwowie. Udało mu się nawet ustalić, że artysta ten ozdobił Lwów około 400 rzeźbami, płaskorzeźbami, reliefami, pomnikami, sztukaterią."
Dorobkiem Zygmunta Kurczyńskiego zajmuje się także lwowski historyk sztuki '''Jurij Birulow''' http://pl.wikipedia.org/wiki/Jurij_Biriulow
autor opracowania „Zygmunt Kurczyński i jego dzieła rzeźbiarskie we Lwowie "
Niewątpliwie dorobek artystyczny tego rzeźbiarza domaga się gruntownego opisania , skatalogowania istniejących rzeźb, poczynienia dokumentacji fotograficznej.
W zakamarkach piwnic lwowskiej Galerii Miejskiej lub w innym nieznanym obecnie miejscu we Lwowie zapewne znajdują się rzeźby Kurczyńskiego jednak autorowi niniejszego artykułu nie dane było do nich dotrzeć.Próby dotarcia do nich jednak zostaną na nowo podjęte...
Miejsce tych prac jest we Lwowie, tam tworzył i to miasto ukochał. Należy jednak przywrócić Zygmuntowi Kurczyńskiemu miejsce
jakie winien zajmować w panteonie artystów kształtujących polską spuściznę artystyczną.
Życie Kurczyńskiego stanowić może także kanwę opowieści o losie wielu lwowskich Polakach - artystach , których dzieła zapomniano a heroizm postawy pozostał niedoceniony.
 
G.K. Autor zwraca się do wszystkich osób będących w posiadaniu materiałów dotyczących Zygmunta Kurczyńskiego o uzupełnienie treści lub kontakt : astralnie@o2.pl
G.K.
Autor zwraca się do wszystkich osób będących w posiadaniu materiałów dotyczących Zygmunta Kurczyńskiego o uzupełnienie treści lub kontakt : astralnie@o2.pl
54

edycje