Niewiarygodne przygody Marka Piegusa: Różnice pomiędzy wersjami

[wersja przejrzana][wersja nieprzejrzana]
m (Wycofano edycje użytkownika 83.29.26.197 (dyskusja). Autor przywróconej wersji to Hoa binh.)
Powieść jest napisana w formie relacji [[narrator]]a ze spotkań z tytułowym Markiem Piegusem. Opowiada o trzynastoletnim chłopcu, mieszkającym w [[Warszawa|Warszawie]] na [[Żoliborz]]u, którego prześladuje nieustanny pech. Każda podejmowana przez niego czynność, nawet najprostsza, kończy się niewiarygodnymi komplikacjami. Ostatecznie zostaje uprowadzony przez gang złoczyńców, a jego odbicia podejmuje się drużyna harcerska o specjalności detektywistycznej, dowodzona przez niejakiego Teodora.
 
Powieść cechuje się wartką akcją, niebanalną fabułą oraz humorem sytuacyjnym i słownym, którego przykładem są imiona i nazwiska bohaterów (np. przestępca Wieńczysław Nieszczególny, muzyk Cezary Cedur, Chryzostom Cherlawy, Albert Flasz, Ildefons Stułbia, Nudys itp.). Świat przedstawiony zawiera liczne elementy nierzeczywiste, nie mogące występować w realiach [[Polska Rzeczpospolita Ludowa|PRL-u]] lat [[Władysław Gomułka|gomułkowskich]] - np. [[detektyw|prywatny detektyw]], drużyna [[harcerstwo|harcerska]] o specjalności detektywistycznej, podziemna kwatera [[gang]]sterów pod jednym z warszawskich kościołów, itp. Z drugiej strony realia powieściowe są celnymi i zjadliwymi aluzjami do prawdziwych problemów trapiących polskie społeczeństwo w dobie Gomułki, zwłaszcza braku mieszkań - część przygód Marka osnuta jest wokół zjawiska sublokatorów, dokwaterowanych do rodzinnego mieszkania..........
 
Na naszej ulicy mieszkał obywatel trzynastoletni. Znajomi chłopcy
powiedzieli mi, że nazywa się Marek Piegus, i że chodzi do szóstej
klasy. Tak rozpoczyna się jedna z najzabawniejszych i wciągających
książek, jakie przyszło mi czytać w dzieciństwie.
Tak rozpoczyna się
książka, do której wracam z przyjemnością średnio raz do roku - zawsze
wtedy, kiedy chcę sobie poprawić humor. Książka zaczytana jest do stanu
prawie nieużywalności. Żółty papier (data wydania: 1965), zdrapana
okładka, strony pomaziane ołówkiem (he he he, jako berbeć byłem
niezwykle kreatywny) i ten cudowny zapach, jaki wydają stare książki.
Rzecz absolutnie kultowa, nie ma dwóch zdań. Nie oddam jej nikomu.
Ale,
<nowiki> </nowiki>ale... W sumie książek nie czyta się dla zapachu kartek, prawda? Tak
więc książka opowiada o pewnym niezwykle nieszczęśliwym młodzieńcu,
który nie dość, że jest potwornie piegowaty, to jeszcze ma strasznego i
zupełnie niewiarygodnego pecha. Wszystko, czego się dotknie, kończy się
źle. Albo jeszcze gorzej.
Do pokoju weszli dwaj sanitariusze z noszami.
- Tu gdzieś jest chory. Był telefon na pogotowie.
- Tak – wykrztusiłem – właśnie tego pana przygniótł żyrandol.
- Miał być jakiś z tyfusem? – zauważył drugi.
- Nie, jest tylko ten jeden – powiedziałem – błagam, zabierzcie go, panowie!
- Miał być jakiś z tyfusem – upierał się drugi sanitariusz.
Ale pierwszy machnął ręką i powiedział:
- Ładuj klienta, Walery. Nam bez różnicy, byle norma była.
Nizurski
<nowiki> </nowiki>proponuje nam trzy odrębne historie opowiadające o przygodach Marka.
Dwie z nich są krótkie i cechują się dosłownie pędząca jak rollercoaster
<nowiki> </nowiki>akcją, trzecia natomiast to mrożąca krew w żyłach historia
detektywistyczna. Zapewniam, że wszystkie są wyśmienicie napisane,
świetne fabularnie i... niewiarygodnie śmieszne. Specyficzny styl
Nizurskiego, dialogi – czasami mocno absurdalnie i dziwnie brzmiące w
ustach młodych przecież bohaterów - celne spostrzeżenia i zakręcona
fabuła gwarantują wyśmienitą zabawę.
- Jak to Marku? Więc w dodatku wyłudzicie od ojca sto złotych?
-
<nowiki> </nowiki>No, wie pan! (…) Czesiek każe je przekazać na komitet rodzicielski,
proszę pana, z zaleceniem, żeby kupiono za nie dwadzieścia obiadów dla
anemicznych dziewczynek z naszej klasy i nakarmiono je dodatkowo,
nadprogramowo i przymusowo.
1 czerwca 2005
Rzecz cała dotyczy,
jako się rzekło, niewiarygodnych historii, które dotykają Piegusa. Pech
dosięga go wszędzie: w szkole, w domu, w parku – i tam też prowadzi nas
autor, abyśmy mogli zobaczyć, że spotykające nas na co dzień pechowe
sytuacje to błahostki, zupełnie nie warte uwagi. No bo jak rozsądnie
wytłumaczyć fakt, że klasowi koledzy właśnie jego mieszkanie wybierają
na dogodne miejsce do eksperymentów pirotechnicznych? Że dyżur szkolny
przypada akurat wtedy, kiedy pani Okulusowa ma imieniny? Że Papkiewicz
zeżarł kredę akurat na lekcji matematyki? No jak?
Na osobną uwagę
zasługują ilustracje oraz szata graficzna książki. Typografia i skład
tekstu to poezja – różnoraki krój fontów, zróżnicowana wielkość liter,
wplecione w to wszystko genialne ilustracje Bohdana Butenko. Co ciekawe,
<nowiki> </nowiki>nie sprawia to wrażenia chaosu – wszystko jest zgrabnie podane i
podkreśla wyjątkowość tej książki.
I jeszcze jedna rzecz: genialne
imiona i nazwiska postaci. To z tej ksiązki pochodzą takie znane
osobliwości, jak sławny przestępca Wieńczysław Nieszczególny (poznacie
go po zapachu waleriany), bohaterski detektyw Hippollit Kwass (przez dwa
<nowiki> </nowiki>s), Cezary Cedur (znany muzyk i najbardziej elegancki człowiek
Warszawy), Czesiek Pajkert, Pirydion, Chryzostom Cherlawy, Teofil
Bosmann, Albert Flasz itd.
A na dodatek smakowite realia socjalizmu,
podane elegancko prześmiewczo. Kiedy byłem mały, zupełnie nie zwracałem
na to uwagi, a przecież śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że
Nizurski śmieje się do rozpuku z otaczającej go rzeczywistości początku
lat sześćdziesiątych.
Atak (lwów – dop. red.) został odparty za
pomocą rozpylacza z woda kwiatową spółdzielni pracy „Przodownik”. Noście
<nowiki> </nowiki>przy sobie zawsze wode kwiatową „Siedem czarów” wyrobu spółdzielni
pracy „Przodownik”
Kronikarskim obowiązkiem trzeba wspomnieć, że
Nizurski prawie 40 lat po wydaniu Niewiarygodnych przygód Marka Piegusa
napisał ich drugą część, tj. Nowe Przygody Marka Piegusa. Tym razem
autor umieszcza akcję w czasach nam współczesnych, czyli rodzącego się
kapitalizmu. Również jest śmiesznie, są dobre dialogi i wciągająca
akcja, ale - przynajmniej dla mnie - klimat już jakiś nie ten.
Niewiarygodne
<nowiki> </nowiki>przygody... to książka, którą z czystym sumieniem polecam każdemu, kto
szuka sympatycznego rozweselacza. Nagroda Orle Pióro, przyznana przez
czytelników "Płomyka" w 1970 r., zdaje się potwierdzać fakt, że książka
warta jest pochwał. Wad nie widzę, a jeśli już, to fakt, że kończy się
za szybko. Jednym zdaniem: polecam gorąco!
Spod pióra Edmunda
Niziurskiego wyszło sporo genialnych książek dla dzieci młodzieży w
każdym wieku . Wystarczy wspomnieć o takich ponadczasowych tytułach, jak
<nowiki> </nowiki>Księga Urwisów, Sposób na Alcybiadesa, Siódme wtajemniczenie, Osobliwe
przypadki Cymeona Maksymalnego, Szkolny lud, Okulla i ja. Zapewniam, że
każda z nich warta jest wyprawy do biblioteki i spędzonego z nią czasu.
Wycieczkę
<nowiki> </nowiki>w świat kreowany przez autora umilają rysunki Bohdana Butenko, którego
starsi czytelnicy Załogi G z pewnością kojarzą ze Świerszczykiem i
Płomykiem. W 2003 r. ukazało się zbiorcze wydanie wydawanych w latach
70-tych zeszytów komiksowych z przygodami Kwapiszona, których Butenko
jest autorem. Jest to bez wątpienia jeden z najbardziej
charakterystycznych i najlepiej znanych grafików dziecięcych PRLu -
opracował graficznie ponad 200 książek dla dzieci, młodzieży i
dorosłych. Ponadto Bohdan Butenko jest znany ze swoich licznych
scenografii dla TV (między innymi do "Kabaretu Starszych Panów"), teatru
<nowiki> </nowiki>i teatru lalkowego. Nie można nie wspomnieć też o plakatach, filmach
animowanych i żartach rysunkowych jego autorstwa i licznych nagrodach,
których jest laureatem.
Kilka powieści Nizurskiego było przenoszonych
<nowiki> </nowiki>na ekran telewizyjny i kinowy. Najbardziej chyba znana jest ekranizacja
<nowiki> </nowiki>Sposobu na Alcybiadesa. Również na podstawie powieści Niewiarygodne
Przygody Marka Piegusa powstał serial telewizyjny pod takim samym
tytułem, dziś uważany za kultowy.
 
{{Edmund Niziurski}}
Anonimowy użytkownik