Wypadek kolejowy w Babach

Wypadek kolejowy w Babach – zdarzenie, do którego doszło 12 sierpnia 2011 roku około godziny 16:15 niedaleko stacji kolejowej Baby przy wsi Kiełczówka (województwo łódzkie). W wyniku wykolejenia pociągu pasażerskiego TLK relacji Warszawa WschodniaKatowice zginął 52-letni mężczyzna, a 81 osób zostało rannych, z których w szpitalu zmarła 63-letnia kobieta[1].

Wypadek kolejowy w Babach
Ilustracja
Państwo  Polska
Miejsce BabyKiełczówka
Rodzaj zdarzenia wykolejenie pociągu, poważny wypadek kat. A06
Data 12 sierpnia 2011
Godzina 16:15
Ofiary śmiertelne 2
Ranni 80
Położenie na mapie województwa łódzkiego
Mapa konturowa województwa łódzkiego, blisko centrum na prawo znajduje się punkt z opisem „miejsce zdarzenia”
Położenie na mapie Polski
Mapa konturowa Polski, w centrum znajduje się punkt z opisem „miejsce zdarzenia”
Ziemia51°32′13″N 19°43′00″E/51,536944 19,716667

Wykoleiła się lokomotywa EP07-1034, która uderzyła w nasyp. Z czterech wagonów z torów wypadł i przewrócił się wagon, który znajdował się bezpośrednio za lokomotywą. W ciągu kilku minut od zdarzenia zjawiły się karetki pogotowia oraz służby ratunkowe straży pożarnej z pobliskich wsi oraz miast (m.in. z Piotrkowa Trybunalskiego, Tomaszowa Mazowieckiego i Łodzi). W akcji wzięły też udział śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Naprawa infrastruktury kolejowej trwała trzy tygodnie, a przez kilka dni odcinek trasy był zablokowany.

Za ofiarny udział w akcji ratowniczej minister spraw wewnętrznych i administracji nadał trzem strażakom wyższe stopnie służbowe[2].

DochodzenieEdytuj

Maszynista został aresztowany na dwa miesiące i oskarżony o spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym. Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim uwzględnił zażalenie obrony i uchylił areszt, wyznaczając środek zapobiegawczy w postaci poręczenia majątkowego. Wcześniej poręczenia za aresztowanego maszynistę skierowali do sądu poseł Prawa i Sprawiedliwości Jerzy Polaczek i były prezes PKP Intercity Czesław Warsewicz[3].

W 2015 maszynista Tomasz G. został uznany wyłącznym winnym katastrofy i prawomocnie skazany na trzy lata i trzy miesiące pozbawienia wolności za przekroczenie prędkości oraz niezatrzymanie się. Według śledczych przyczyną wypadku była nadmierna prędkość pociągu podczas przejazdu przez rozjazd, na który wjechał z prędkością 113 km/h. Biegli stwierdzili, że w miejscu wypadku pociąg mógł jechać najwyżej 40 km/h. Maszynista powoływał się na błędy wyświetlanej sygnalizacji, jednak w takim wypadku miał obowiązek zatrzymać pociąg[4]. W kwietniu 2016 Sąd Najwyższy oddalił kasację – nie dopatrzył się rażących uchybień prawa będących podstawą do ewentualnej kasacji, tym samym orzeczenie stało się ostateczne[5]. Orzeczenia sądów spotkały się z protestami Związku Zawodowego Maszynistów. Związkowcy podnosili, że sąd zawierzył „stronniczemu raportowi Państwowej Komisji Badania Wypadków Kolejowych oraz Instytutowi Kolejnictwa, będącemu sędzią we własnej sprawie, gdyż opracowuje, opiniuje i wdraża na sieci PKP PLK SA urządzenia sterowania ruchem kolejowym”[6].

4 lipcu 2016 Tomasz G. stawił się w zakładzie karnym do odbycia kary. Został przedterminowo zwolniony 6 listopada 2018[7].

Według raportu PKBWK był to poważny wypadek kat. A06[8]

KontrowersjeEdytuj

W 2019 roku Karol Trammer w książce „Ostre cięcie” podważył ustalenia Państwowej Komisji Badania Wypadków Kolejowych w sprawie wypadku. Według niego, nie skupiono się na zbadaniu różnic między słowami maszynisty tuż po wypadku a zapisem rozmów z radiotelefonu na stacji w Babach, przyjmując słowa wypowiedziane przez maszynistę tuż po wykolejeniu jako przyznanie się do winy. Trammer stwierdził, że PKBWK miała również pominąć dwie inne wersje wypadku, czyli błąd sygnalizacji – na co miały wskazywać zeznania maszynisty TLK i zdarzenie z 18 kwietnia 2012 – oraz błąd dyżurnego ruchu stacji Baby, spowodowany chaosem w prowadzeniu ruchu pociągów, nadmiaru pracy i złamaniem zasad bezpieczeństwa. W takich warunkach maszynista powinien zostać uniewinniony zgodnie z zasadą in dubio pro reo (w wypadku wątpliwym należy orzec na korzyść oskarżonego)[9].

Ustalenia PKBWK podważył również Jonasz Przybyszewski w książce "25 godzina" o katastrofie pod Otłoczynem, wskazując katastrofę w Babach jako przykład braku poczucia odpowiedzialności ze strony zwierzchników w PKP, który jego zdaniem miał przejawić się w postaci skazania maszynisty TLK mimo braku dowodów na jego winę, pomimo wykazania podczas kontroli przeprowadzonej w 2013 roku, iż kondycja urządzeń sterowania ruchem w Babach była niedostateczna[10].

PrzypisyEdytuj

  1. Jest druga ofiara katastrofy kolejowej w Babach. lodz.gazeta.pl, 3 października 2011. [dostęp 3 października 2011].
  2. Awanse dla strażaków. mswia.gov.pl. [dostęp 2011-09-01].
  3. Sąd uchylił areszt dla maszynisty z Bab. tvn24.pl, 2011-08-31. [dostęp 2011-09-01].
  4. Pociąg wypadł z torów, dwie osoby zginęły. Maszynista prawomocnie skazany. tvn24.pl, 29 lipca 2015. [dostęp 29 lipca 2015].
  5. Bez kasacji wyroku ws. katastrofy w Babach. Związkowcy: Pójdziemy do Strasburga. rynek-kolejowy.pl, 2016-04-14. [dostęp 2016-04-14].
  6. Maszynista poszedł do więzienia. Związkowcy rozpoczęli włoski strajk. rynek-kolejowy.pl, 2016-07-04. [dostęp 2016-07-04].
  7. Maszynista skazany za katastrofę w Babach wyszedł na wolność. rynek-kolejowy.pl, 2018-12-07. [dostęp 2020-11-01].
  8. Urząd Transportu Kolejowego, Zalecenia PKBWK z roku 2012, Urząd Transportu Kolejowego [dostęp 2020-09-28] (pol.).
  9. Karol Trammer, Ostre cięcie. Jak niszczono polską kolej, Warszawa: Wydawnictwo Krytyka Polityczna, 2019.
  10. Jonasz Przybyszewski, 25 godzina. Katastrofa kolejowa pod Otłoczynem, Toruń: Time Marszałek Group, 2020, s. 163–164.

BibliografiaEdytuj