41 Eskadra Rozpoznawcza: Różnice pomiędzy wersjami

Dodane 322 bajty ,  4 miesiące temu
brak opisu edycji
10 września, lecącemu w rejon Pułtusk–Wyszków samolotowi urwało się śmigło. Załoga odniosła lekkie obrażenia. Po południu kpt. Chrzanowski otrzymał rozkaz przesunięcia eskadry na lądowisko Siennica. Podczas przelotu myśliwce niemieckie zestrzeliły samolot PZL-43 z załogą - ppor. obs. Kardasz, kpr. pil. Oleksiński i kpr. strz. Majewski. W tym dniu do eskadry wcielono ppor. rez. pil. Maksymiliana Lewandowskiego{{odn|Pawlak|1991|s=311}}.
11 września eskadra nie wykonywała lotów bojowych. Po południu samoloty Lufwaffe zbombardowały i ostrzelały budynki, gdzie kwaterował personel eskadry. Strat w ludziach i sprzęcie nie było. Eskadra otrzymała rozkaz przegrupować się do Brześcia. Po drodze załoga: por. obs. Malinowski, ppor. pil. Kuzian i pchor. obs. Klocek jako strzelec, otrzymała zadanie rozpoznania rejonu Ciechanów–Płońsk–Nasielsk.
<br>Porucznik Malinowski wspomina{{odn|Pawlak|1991|s=311-312}}:
{{Cytat|''Miałem wykonać lot bojowy w rejon Ciechanów–Płońsk–Nasielsk. Po wykonaniu zadania mieliśmy lądować w Brześciu nad Bugiem, dokąd skierowano także resztę eskadry drogą kołową. W czasie lotu powrotnego, gdy przelatywaliśmy na północ od Warszawy, zaatakowały nas dwa Me-109. Pierwszy zauważył je pchor. strzelec Klocek i pilot zdążył wykonać skręt na zbliżające się samoloty. Po chwili jeden z myśliwców rozpoczął ogień. Nie pozostaliśmy dłużni. Nasze nowe karabiny maszynowe typu „Szczeniak” (załoga leciała na samolocie PZL-43) zamontowane po dwa na stanowisku Strzelca i obserwatora pracowały świetnie. Walka trwała. Nasze pociski smugowe ginęły gdzieś blisko atakującego Niemca. Pilot – por. Kuzian dobrze się napocił, co chwila wykonując odpowiednie skręty. Samolot tracił powoli wysokość, aby prowadzić walkę nad ziemią. Co chwila było słychać charakterystyczny dźwięk trafień w nasz samolot. W pewnym momencie usłyszałem trzask tłuczącego się szkła. Spojrzałem w stronę pilota i zobaczyłem jego skuloną nad sterami postać. Zegary były potłuczone. Seria naprawdę celna. Trochę niżej i już byłoby po wszystkim. Walczymy dalej. Nie dajemy się. Jesteśmy zachwyceni naszymi kaemami, na pewno obaj myśliwcy dobrze od nas oberwali. Aż dziw, że żaden nie spadł. Atakują nadal: jeden z góry, drugi z dołu, lecz nasz ogień nie dopuszcza ich na bliższą odległość. Nagle Niemcy przestali strzelać. Poruszali skrzydłami i odlecieli na północ. Wzięliśmy kurs na Brześć. Podnieceni walką nie zauważyliśmy że nasz silnik pracuje bardzo ciężko, prawdopodobnie samolot ma poważne uszkodzenia. Dobrze, że jesteśmy nad własnym terenem i wyszliśmy cało z tak ciężkich opresji. Nauczeni doświadczeniem, że można także oberwać od własnych wojsk, lecimy w stronę lotniska bezdrożami. Już z daleka widać Brześć. Silnik coraz częściej zaczyna kichać, ale już dochodzimy do lotniska. Pilot wprost z kursu podchodzi do lądowania, ziemia zbliża się. W pewnym momencie czuję, że kolakoła dotykają zielonej runi lotniska... Nagle słyszę jakiś ogromny trzask i tracę przytomność...''}}
 
Wypadek nastąpił na skutek wpadnięcia koła samolotu w lej po bombie. Załoga odniosła jedynie lekkie obrażenia. Zniszczony samolot był ostatnim którym dysponowała eskadra.
12 września personel eskadry odjechał samochodami do Łucka Dowódca eskadry oczekiwał na dalsze rozkazy.
 
 
----
175 406

edycji