Otwórz menu główne
Pomniki zbrodni w Świesielicach. Jeden poświęcony mieszkańcom wsi, drugi rodzinom Wojewódków i Wdowiaków.

Zbrodnia w Świesielicachakcja pacyfikacyjna przeprowadzona przez niemieckich żandarmów 7-8 grudnia 1942 we wsi Świesielice nieopodal Ciepielowa, której ofiarą padły polskie rodziny podejrzewane o udzielanie pomocy partyzantom i Żydom.

GenezaEdytuj

Między 29 listopada a 3 grudnia 1942[a] niemiecka żandarmeria przeprowadziła zakrojoną na szeroką skalę obławę w kompleksach leśnych powiatu starachowickiego[1]. Była ona wymierzona w żydowskich uciekinierów, którzy po likwidacji okolicznych gett znaleźli schronienie w lasach, a także w polskich i żydowskich partyzantów, którzy jesienią 1942 znacznie zwiększyli swoją aktywność na tym terenie[2]. W ciągu kilku dni Niemcy zdołali zlikwidować trzy leśne obozowiska i zabić ponad 120 osób (w tym kilku Polaków)[1]. Oddział Gwardii Ludowej dowodzony przez polskiego komunistę Stanisława Olczyka ps. „Garbaty” i żydowskiego partyzanta Chila Brawermana ps. „Baca” zdołał wyrwać się z okrążenia, poniósł jednak ciężkie straty i w rezultacie przestał istnieć[3][4]. Od osób schwytanych w trakcie obławy Niemcy uzyskali informacje na temat polskich rodzin z okolic Ciepielowa, które udzielały pomocy Żydom i partyzantom[5]. Zapadła w związku z tym decyzja o przeprowadzeniu pokazowej akcji represyjnej, której celem miało być zastraszenie miejscowej ludności[6].

Główną rolę w tych działaniach odgrywał około trzydziestoosobowy pododdział I Batalionu Żandarmerii Zmotoryzowanej, który od listopada 1942 kwaterował w zabudowaniach folwarku w Górkach Ciepielowskich[7]. Akcja represyjna rozpoczęła się 6 grudnia. Tego dnia we wsiach Stary Ciepielów i Rekówka żandarmi rozstrzelali lub spalili żywcem 31 Polaków oraz dwóch żydowskich uciekinierów. W gronie zamordowanych znalazło się dwadzieścioro dzieci poniżej 18. roku życia[8].

Pacyfikacja w dniu 7 grudniaEdytuj

Dzień po zbrodni w Starym Ciepielowie i Rekówce żandarmi z Górek Ciepielowskich pojawili się w Świesielicach. Józef Fajkowski i Jan Religa podawali, że celem ekspedycji karnej było ukaranie rodzin podejrzewanych o udzielanie pomocy Żydom[9]. Z ustaleń Sebastiana Piątkowskiego i Jacka A. Młynarczyka wynika jednak, że pretekstem do przeprowadzenia masakry była współpraca mieszkańców wsi z ruchem oporu[10].

Po przybyciu do Świesielic żandarmi rozstrzelali czternaście osób[b]. Zamordowano siedmioosobową rodzinę Wojewódków[10], troje członków rodziny Wdowiaków oraz po jednym mężczyźnie z rodzin Czaplów, Dobroniów, Nowotników i Skrzaków[9]. Najmłodsza ofiara pacyfikacji liczyła 7 lat, najstarsza – ponad 90[10]. Niemcy spalili również gospodarstwa Wdowiaków i Wojewódków, a ich mienie zrabowali[9].

Żandarmi zamierzali zamordować również Józefa Bargla, zdołał on jednak uciec wraz z rodziną. Należące do niego gospodarstwo zostało spalone[9].

Według Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Kielcach w pacyfikacji Świesielic brali udział żandarmi: Arno Fichtner, Martin Fröde, Rudolf Neubauer, Gustaw Eichler, Jakob Hofmann, Karl Biagi, Gottlieb Böckle, Werner Link, Hans Konrad z I zmotoryzowanego batalionu żandarmerii niemieckiej[9].

Zamordowanie Marianny SkwiryEdytuj

Żandarmi z posterunku w Górkach Ciepielowskich powrócili do Świesielic następnego dnia. Udali się najpierw do sołtysa Jana Magdziaka, którego zmusili, aby zaprowadził ich do gospodarstwa należącego do Franciszka i Marianny Skwirów. Małżeństwo wspierało ukrywających się w lasach Żydów i partyzantów, zapewniając im nocleg i dostarczając żywność[10].

Żandarmi zdołali zatrzymać jedynie Mariannę Skwirę, jej szesnastoletnią córkę i trzynastoletniego syna (Franciszek i druga córka przebywali w tym czasie poza domem). Gdy zorientowali się, że nie zastali wszystkich domowników, udali się samochodami na poszukiwanie Franciszka, pozostawiając w gospodarstwie kilku strażników. W pewnym momencie Marianna wykorzystała nieuwagę żandarmów i poleciła dzieciom uciekać do pobliskiego lasu[11].

Pozostali żandarmi wrócili około godziny 16:00. Chwilę później Mariannę wyprowadzono z domu i zmuszono, aby głośno nawoływała dzieci do powrotu. Gdy nie przyniosło to rezultatu, jeden z Niemców zamordował kobietę strzałem w tył głowy. Sołtysowi, który był bezpośrednim świadkiem tych wydarzeń, rozkazano zakopać zwłoki na miejscu egzekucji[11].

Mord w Świesielicach nie był ostatnią zbrodnią popełnioną przez ciepielowskich żandarmów w celu zastraszenia miejscowej ludności. Około 11 stycznia 1943 we wsi Zajączków zamordowano jeszcze wdowę Stanisławę Wołowiec, jej cztery córki, parobka Franciszka Zaborskiego oraz Józefa Jelonka z sąsiedniego Niemieryczowa (szwagra Stanisławy). Zbrodni dokonano w odwecie za pomoc udzielaną żydowskim uciekinierom przez rodzinę Wołowców[12].

Osobny artykuł: Zbrodnia w Zajączkowie.

UwagiEdytuj

  1. Niektóre świadectwa podają, że obława trwała aż do 6 grudnia. Patrz: Młynarczyk i Piątkowski 2007 ↓, s. 83.
  2. Liczbę tę podają Sebastian Piątkowski i Jacek A. Młynarczyk. Lista ofiar zbrodni w Świesielicach zawarta w książce Zbrodnie hitlerowskie na wsi polskiej 1939–1945 autorstwa Józefa Fajkowskiego i Jana Religi również zawiera czternaście nazwisk, jednakże widnieje na niej Marianna Skwira, która zginęła dopiero następnego dnia. Ponadto wymieniono tam imiona tylko sześciu ofiar z rodziny Wojewódków. Patrz: Fajkowski i Religa 1981 ↓, s. 306.

PrzypisyEdytuj

BibliografiaEdytuj

  • Józef Fajkowski, Jan Religa: Zbrodnie hitlerowskie na wsi polskiej 1939–1945. Warszawa: Książka i Wiedza, 1981.
  • Shmuel Krakowski: The War of the Doomed: Jewish Armed Resistance in Poland, 1942–1944. Orah Blaustein (tłum.). New York & London: Holmes & Meier Publishers, 1984. ISBN 978-0-8419-0851-2. (ang.)
  • Jacek Andrzej Młynarczyk, Sebastian Piątkowski: Cena poświęcenia. Zbrodnie na Polakach za pomoc udzielaną Żydom w rejonie Ciepielowa. Kraków: Instytut Studiów Strategicznych, 2007. ISBN 978-83-87832-62-9.